Prawicowe media piętnują "Wyborczą" za zachęcanie seniorów do biegania. "Oni tak na serio?"

"Dziadkowie i babcie, ostrzegamy! 'Gazeta Wyborcza' chce was wykończyć. Namawia starszych ludzi do... maratonów". Taki tytuł pojawił się dziś na prawicowym portalu wPolityce.pl w odpowiedzi na tekst "Gazety" zachęcający seniorów do aktywności. O co chodzi? Zastanawiały się nad tym inne portale, Twitter, a także autor tekstu-apelu do biegaczy.
Zaczęło się niewinnie. Znany propagator aktywnego, sportowego trybu życia i miłośnik biegania, dziennikarz "Gazety Wyborczej" Wojciech Staszewski napisał tekst zachęcający do biegania osoby starsze.

Pod hasłem "Polska biega dla wnuków" zaapelował do babć i dziadków, by w miarę możliwości i sił fizycznych włączali się do przygotowujących się do maratonów drużyn uczestniczących w akcji "Polska biega". Zachęcił przy tym seniorów, by byli wzorem dla wnuków: "To już nie XIX wiek, kiedy siwowłosy dziadek siedział w fotelu jak ostoja mądrości. To wiek XXI, kiedy dziadek może pokazać coraz słabszym fizycznie wnukom sens ruchu".

Bieganie jest polityczne?

Okazuje się jednak, że bieganie jest polityczne. "To, co wokół biegania wyczynia 'Gazeta Wyborcza' wzbudza od dawna zdrowy śmiech. Wyłania się z tego wizja jakiejś nowej ideologii, bieganie staje się nie tyle elementem zdrowego stylu życia, co jakiejś nowej religii. Na naszej liście wyborczowato-bieganiowych absurdów (...) na podium stoi red. Wojciech Staszewski" - napisał portal wPolityce.pl.

I strywializował namowy dziennikarza "Gazety". "Babcie i dziadkowie nie są już wnukom potrzebni, by wychowywać, opowiadać i pomagać. Jeśli chcą dzieciakom zaimponować, muszą... biegać w maratonach! Nic a nic nie przesadzamy" - to redakcja wPolityce.pl.

"Nie wiem, czy to niewiedza, czy po prostu cynizm"

Dalej sprawa robi się poważna. Dotyka dezintegracji podstawowej komórki społeczeństwa - rodziny. "Staszewski doradza budowanie więzi pokoleniowej nie na szacunku, ale na imponowaniu bieganiem". Czy wnuk nie będzie szanował dziadka-twardziela, który przebiegnie kilkanaście czy nawet kilka kilometrów?

- Ja się naprawdę szczerze zastanawiam, czy to jest taka silna niewiedza i pomieszanie pojęć, czy po prostu cynizm. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mógł aż tak nie rozumieć roli aktywności fizycznej w życiu, a zwłaszcza w przypadku człowieka starszego, kiedy trzeba o to bardziej zadbać. Nie widzę tutaj czegoś więcej niż próba zaatakowania "Gazety", w której nie widzę żadnej wartości merytorycznej. Wiadomo, że to raczej otyłość jest przyczyną wielu współczesnych chorób, a nie ma lepszego sposobu na zrzucenie kilogramów niż bieganie - komentuje dla portalu Gazeta.pl Staszewski.

"Taki wysiłek niejednego dziadka czy babcię wykończy"

Tymczasem według redaktorów wPolityce.pl aktywność fizyczna nie dość, że nie zapewnia szacunku i niszczy więzi rodzinne, to na dodatek szkodzi. "Znajomi lekarze ostrzegają, iż taki forsowny, wręcz zawodowo-sportowy wysiłek niejednego dziadka czy babcię wykończy" - kończy swój wywód redakcja wPolityce.pl.

- Prowadząc wielu zawodników, mam takie doświadczenie, że trening maratoński - wolny, spokojny bieg - jest bardzo zdrowy - mówi portalowi Gazeta.pl Wojciech Staszewski. - Nie ma nic zdrowszego dla serca i układu krążenia niż takie właśnie bieganie - dodaje.

Zastrzega, że "jeżeli ktoś ma np. chore serce, to powinien się skontaktować z lekarzem, czy może biegać". - Tak też robimy przy naszych drużynach - podkreśla twórca akcji "Polska biega". Z kolei portal NaTemat.pl cytuje maratończyka Augusta Jakubika, który podkreśla, że nawet zaczynając późno, można dzięki bieganiu częściej omijać apteki.

Biegacze i "runnerzy", czyli o co tak naprawdę chodzi

Ale najwyraźniej w bieganiu nie chodzi tylko o zdrowie. Już rok temu Michał Karnowski z wPolityce.pl wydzielił z Polaków nową grupę - "runnerów". Kim są?

"Oni biegają, w nadziei że młodość może trwać wiecznie. Klasyczny przykład hybris - pychy, greckiego grzechu numer 1. Jak można tak ordynarnie rzucać wyzwanie boskim prawom? (...) W każdym razie oni biegają. Oni - runnerzy. Runnerzy kiedyś byli polską inteligencję (pisownia oryginalna - M.G.)". Dalej robi się jeszcze poważniej.

"Pisali listy z więzienia do generała. Potem uznali generała za człowieka honoru. Dziś runnerzy są panami Polski. Ale czy wciąż są polską inteligencją?" - pytał w ostrym tekście Karnowski.

"Oni tak na serio?"

Sprawa nabrała rumieńców, gdy dyskusja przeniosła się na Twittera. "Wojtek Staszewski to maratończyk-eksterminator dybiący na życie dziadków i babć" - śmiał się dziennikarz "Gazety Wyborczej" Dariusz Ćwiklak, przypominając chwilę później tekst o "runnerach".



"Co jest z tym bieganiem? W alfabecie (tekst Roberta Mazurka z "Uważam Rze" o tzw. "lemingach" - red.) też było, że lemingi biegają maratony" - skomentowała użytkowniczka Twittera "Aaisi".

O co więc chodzi? Dobre pytanie. Strasząc wysiłkiem, który "niejednego dziadka czy babcię wykończy", wPolityce.pl dodaje myśl następującą:

"Zresztą, kto tam wie, czy i nie o to komuś tam chodzi? Nie lubimy jakiegoś dziadka, malujemy tekst zachęcający do biegania i po sprawie! To wizja spiskowa, ale my w wizje spiskowe, czytając 'Wyborczą', zawsze wierzymy. Czytamy ją pod spiskową lupą i nigdy się na tej metodzie nie zawiedliśmy".

Tymczasem na Twitterze internauta Grzegorz Wyszyński skwitował krótko: "Oni tak na serio?".



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM