Tygodniki bronią lemingów. "Delemingizacja? To głos na PiS", "Nie dajcie się wpędzić w kompleksy"

PRZEGLĄD PRASY. Nie cichną głosy po zeszłotygodniowej publikacji "Alfabetu leminga" w "Uważam Rze". Według Michała Koboski z "Wprost" problem z tego typu tekstami jest taki, że zawsze wyłazi z nich pogarda. Natomiast Marcin Meller na łamach "Newsweeka" zdradza, jak przeprowadzić "delemingizację". - To głos na PiS. Wtedy chyba nawet będziesz mógł zachować smartfona - pisze Meller.
Najnowsze "Uważam Rze" publikuje list urażonego czytelnika, który za leminga się nie uważa, a, niestety, spełnia kryteria nakreślone piórem Roberta Mazurka. List zaczyna od krótkiej autolustracji, przyznając, że dziadek i babcia byli w AK. Następnie przechodzi do cech i zachowań, które stanowią o jego lemingowatości. Chodzi do Starbucksa, bo jest tam dobre latte i "towarzystwo się nie narzuca".

Nie ukrywa faktu, że jest posiadaczem całkiem niezłego smartfona, z którego aktywnie korzysta, sprawdzając "pocztę, SMS-y, pogodę, bieżące informacje o wejściach do muzeów". Czyta na nim również książki, i to nie Paulo Coelho, a "Star Wars".- Więc nie piszcie, kochani, jak nie wiecie, chociaż wiem, że żartujecie! - kończy apelem czytelnik.

"Klasa średnia jest zła, zła, zła"

- Liczysz na siebie, chcesz ciężko pracować, kupić mieszkanie, wykształcić dzieci? No to już po tobie. Leming bije z każdego pora twego ciała - ironizuje Meller w najnowszym "Newsweeku". Przyznaje, że nie wszystko w publikacji Mazurka jest dla niego jasne. - Nie do końca rozumiem, czemu oznaką lemingowatości jest toyota auris, zwłaszcza biała, i tak się zastanawiam, co mam zrobić ze swoim japończykiem innej marki - pisze. Redaktor naczelny "Playboya" zdradza, jak dokonać "delemingizacji". - Delemingizację da się zrobić jednym ruchem., choć wymaga odwagi pierwszych chrześcijan. To głos na PiS - tłumaczy Meller.

"Nie dajcie się upokorzyć i wpędzić w kompleksy"

- Drogie lemingi, nie dajcie się dziś upokorzyć i wpędzić w kompleksy. Macie święto prawo do swojego życia. To nie grzech, że kupiliście mieszkanie na kredyt - pisze Michał Kobosko we "Wprost". Zaznacza, że to właśnie dzięki "lemingom" wydaje się jeszcze książki, kręci filmy i powstają ambitniejsze spektakle teatralne.

Według publicysty cały spór to w istocie kolejna odsłona starcia romantyków z pozytywistami. - Romantycy, tym razem spod znaku krzyża smoleńskiego, nigdy nie wybaczą wszystkim innym braku wzmożenia - stwierdza Kobosko. Dodaje, że podczas gdy romantycy walczą i demaskują wrogów, cała reszta zachowuje spokój. - Żyje i pozwala żyć innym - stwierdza.

Oslo i Dublin: dwie bardzo różne opowieści [DUŻE ZDJĘCIA] >>


DOSTĘP PREMIUM