Spór nad konstytucyjnością związków partnerskich. Wyrzykowski: To egzamin ze światopoglądowej niezależności państwa

Pokutuje przekonanie, że jeśli uregulujemy kwestię związków partnerskich, to będziemy mieć więcej par homoseksualnych niż małżeństw. To absurd - komentuje gość Macieja Głogowskiego, prof. Mirosław Wyrzykowski z UW.
W Sejmie nie odbędzie się debata o związkach partnerskich. O przyczynach niechęci do prawnych regulacji, dylematach lojalności i konsekwencjach "absurdalnego rozumowania", opowiedział na antenie TOK FM prof. Mirosław Wyrzykowski z Uniwersytetu Warszawskiego.

"Kontrowersyjność nie wynika z konstrukcji ustawy"

- Pierwszy raz, pod wpływem lobby środowisk jednopłciowych, padł pomysł, by rozpatrywać wadliwy projekt. Obowiązkiem polskiego parlamentu jest tworzenie prawa zgodnego z konstytucją - mówił w Sejmie Andrzej Dera z SP. Z jego opinią nie zgadza się prof. Mirosław Wyrzykowski, kierownik Zakładu Praw Człowieka UW. - Nie jest mi znana żadna opinia, przedstawiona przez specjalistów z zakresu prawa konstytucyjnego, która stwierdziłaby, że projekt ustawy jest niezgodny z konstytucją - dziwi się Wyrzykowski.

Przywołuje stanowisko dr. Ryszarda Piotrowskiego, który stwierdził zgodność projektu z treścią ustawy zasadniczej. - Nawet więcej, Piotrowski uznał, że z konstytucji wynika zobowiązanie dla ustawodawców do uregulowania związków partnerskich w formie ustawy - tłumaczy profesor. - Jest mi także znana opinia prof. Dariusza Dudki, zawierająca pewne wątpliwości konstytucyjne, ale również nie stwierdzająca niekonstytucyjności - dodaje.

Podobne stanowisko zajęła Polska Akademia Nauk, w której imieniu opinię wydał Komitet Nauk Prawnych. Jego stanowisko trafiło do marszałka Sejmu, nie zostało jednak przekazane komisji prac ustawodawczych. - To kolejny dokument potwierdzający konstytucyjność projektów. Komitet zgłosił jedynie uwagi w zakresie jakości legislacyjnej - wyjaśnia kierownik ZPC.

Jedna konstytucja, dwie konkluzje

Podczas sejmowej dyskusji przed rozpoczęciem głosowania, wszyscy mówcy powoływali się na Konstytucję RP. - Art. 30 nakłada na każdy organ władzy publicznej obowiązek przyrodzonej godności człowieka. Każdy z nas jest równy i ma takie samo prawo do decydowania o tym, jak chce żyć. Sejm nie może tego blokować - apelował Ryszard Kalisz z SLD. Na jego perorę zareagowała posłanka PiS Krystyna Pawłowicz. - Ten artykuł chroni godność człowieka, ale nie chroni jego niegodziwych uczynków! - ucięła, prosząc o ogłoszenie przerwy, by poseł lewicy mógł sformułować sprostowanie swoich słów.

- Jeśli przyjąć rozumowanie posłanki PiS, to jakiekolwiek zachowanie, zaklasyfikowane przez kogoś jako niemoralne, powinno uchylać obowiązywanie norm konstytucyjnych, fundamentalnych dla praw i wolności obywatelskich - rozważa Wyrzykowski.

Komu być wiernym bardziej

Zdaniem profesora kontrowersyjność związków partnerskich wynika nie tyle z propozycji regulacji czy ich prawnej konstrukcji, co z różnic światopoglądowych. - Posłowie, ale i sędziowie Trybunału Konstytucyjnego mają poważny dylemat lojalności. Składają przecież przysięgę na wierność obywatelom i Konstytucji RP, ale najczęściej dodają też klauzulę "Tak mi dopomóż Bóg" - tłumaczy Wyrzykowski.

Przedstawiciel UW przywołuje dokument Kongregacji Nauki Wiary z 2003 roku dotyczący instytucjonalizacji związków partnerskich, zawierający jasną dyrektywę, m.in. dla członków parlamentu. - Wszyscy wierni mają obowiązek przeciwstawienia się wszelkimi dostępnymi środkami legalizacji prawnej związków homoseksualnych. Zatem politycy katoliccy zobowiązani są do tego w sposób szczególny - przypomina profesor. Komu zatem być wiernym w większym stopniu - konstytucji czy Kościołowi? - Każdy rozstrzygnie to we własnym sumieniu, ale chciałbym usłyszeć rozumne argumenty przemawiające za nieregulowaniem związków partnerskich - podsumowuje Wyrzykowski.

Warto, choćby dla kilku osób

- Obowiązujące prawo pozbawia ważnych życiowo praw osoby, które z różnych powodów nie mogą lub nie chcą zawrzeć małżeństwa. A przecież chodzi o takie sprawy, jak wiedza o stanie zdrowia partnera, sprawy spadkowe czy kwestie finansowe. Nie można rezerwować tego wyłącznie dla małżeństw - obrusza się Wyrzykowski. Dodatkowo zaznacza, że nawet jeśli regulacja miałaby dotyczyć małej grupy osób, to jest warta zachodu. - Ta grupa jest przecież częścią suwerenną. Skoro swoim sposobem życia nie wyrządza innym szkody, to dlaczego nie respektować jej potrzeb? - pyta profesor.

Profesor tłumaczy jednocześnie, dlaczego w społeczeństwie wciąż pokutuje niechęć do związków partnerskich. - Mówi się, że zagrażają one rodzinie, choć nie istnieje żadna potwierdzająca to dokumentacja. Powszechne jest myślenie, że jeśli uregulujemy kwestie związków partnerskich, to rodzina straci, bo na przykład będziemy mieć więcej par homoseksualnych niż małżeństw. Absurd takiego rozumowania jest oczywisty - ocenia Wyrzykowski.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (1)
Spór nad konstytucyjnością związków partnerskich. Wyrzykowski: To egzamin ze światopoglądowej niezależności państwa
Zaloguj się
  • tegepe

    Oceniono 4 razy 2

    Obecna RP, podobnie jak jej poprzedniczka PRL i tzw. II Rzeczspospolita, niczym się nie różnią, jeśli chodzi o prawo obywatelskie do wolności i równego traktowania osób. To nie jest państwo, z którym się te osoby mogą identyfikować. W dalszym ciągu dominuje skrajny konserwatyzm, także w sferze prawa, konserwatyzm narzucający ludziom, co mają czynić i jak żyć w sferze prywatnej. W ogóle nie szanuje sie w TYM kraju, zwanym Polską, prywatności jednostki. Smutne to i żałosne. Gdzie tu w Polsce jest ta rzekoma polska tolerancja, na którą się powołują politycy i publicyści???

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX