Kamiński: Nieprzyzwoite pensje w PO. Musimy bronić ustawy kominowej

- Apanaże wysokości 110 tys. złotych? To nie tylko niestosowne, ale może i przestępcze - komentuje rządowy nepotyzm Mariusz Kamiński, wiceprezes PiS. Na antenie TOK FM opowiedział też o tym, czyja naprawdę jest afera taśmowa.
- Zaczęło się od dziwnej, pełnej hipokryzji konferencji prasowej ministra Grada w Sejmie, gdzie ze świętoszkowatą miną poinformował, że rezygnuje z mandatu poselskiego. Enigmatycznie wspomniał o jakichś misjach państwowych, które ma dalej wykonywać... - wspominał Kamiński. - Po czym dowiadujemy się, że bez żadnego postępowania konkursowego i formalnych kompetencji, minister będzie budował elektrownie jądrowe - oburzył się wiceprezes PiS.

Kamiński przypomniał, że w czasie oszczędności i cięć budżetowych, byłemu ministrowi skarbu państwa przyznano "nieprzyzwoite", zdaniem Kamińskiego, wynagrodzenie wysokości 110 tys. zł. miesięcznie. - Grad nie jest ani specjalistą od budownictwa, ani od energetyki jądrowej. Jest natomiast prominentnym działaczem Platformy i dlatego uhonorowano go tak wysokimi apanażami - stwierdził przedstawiciel PiS.

- Narzekamy czasem na ustawę kominową, która uniemożliwia ściągnięcie menedżerów do spółek skarbu państwa i pewnie jest to jakiś problem. Ale w przypadku takich sytuacji jak ta, ustawy kominowej trzeba bronić - dodał Kamiński.

Obowiązująca obecnie ustawa ogranicza pensje prezesów firm, w których skarb państwa ma ponad 50 proc. udziałów. Ich maksymalne wynagrodzenie to sześciokrotność średniej krajowej, czyli ok. 20 tys. złotych.

Były szef CBA zaznaczył, że problem kolesiostwa i nepotyzmu w rządzie jest mu znany od kilku lat. Już w 2009 roku materiał zgromadzony przez CBA został przekazany do prokuratury, a zarzuty usłyszał m.in. Władysław Łukasik, ówczesny prezes Agencji Rynku Rolnego.

- Przesłałem wtedy premierowi akt oskarżenia, który prokuratura skierowała do sądu, ale nie było żadnej reakcji ze strony rządu. Łukasik przez kolejne trzy lata pełnił swoją funkcję - tłumaczył Kamiński. - Dopiero teraz, na przełomie roku, został odwołany z niejasnych dla mnie względów. Zadecydowały intrygi wewnątrz PSL, a nie złamanie prawa - podejrzewa były szef CBA.

Kamiński uważa, że już trzy lata temu rząd miał możliwość wprowadzenia nowych standardów nadzoru właścicielskiego, m.in. nad ARR.

- Dlatego proszę nie mówić o aferze taśmowej PSL. To afera rządu, Donald Tusk miał pełną wiedzę o tym, co się dzieje w instytucjach podległych koalicji - podsumował poseł.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM