Mały samolot rozbił się w Jastarni. "Zarył dziobem w ziemię"

Co najmniej jedna osoba została poszkodowana w katastrofie małego samolotu w Jastarni na Półwyspie Helskim. Czteromiejscowa maszyna DA 40 Diamond z trzema osobami na pokładzie uległa wypadkowi podczas lądowania.
Wypadek małego samolotu na lotnisku w Jastarni potwierdziła straż pożarna. Na miejscu jest karetka pogotowia i pięć wozów straży pożarnej. Jak dowiedziało się radio TOK FM, samolotem leciały trzy osoby - kobieta, mężczyzna i dziecko. Dyżurny straży pożarnej w Pucku poinformował, że to kobieta została ranna, na szczęście lekko.

Samolot zarył dziobem w ziemię. Do wypadku doszło w czasie lądowania - opisał przebieg zdarzenia kpt. Rajmund Darga z Wojewódzkiego Stanowiska Koordynacji Ratownictwa. - Samolotem podróżowały trzy osoby, w tym dziecko i kobieta, która została lekko ranna - powiedział kpt. Darga. Dodał, że w czasie wypadku doszło do niewielkiego wycieku paliwa z samolotu.

Jak dowiedział się gdański reporter Gazety Wyborczej, "pilot źle wymierzył odległość, nie starczyło mu pasa, więc próbował poderwać maszynę". W efekcie błędu zahaczył o drzewa.

Teren wypadku zabezpieczyło pięć zastępów straży pożarnej. Samolot został pokryty pianą gaśniczą.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny