Co roku setki milionów złotych jest przeznaczane na odszkodowania za dekret Bieruta

Setki milionów złotych rocznie płaci Warszawa za to, że w 1945 r. zabierano ziemię prywatnym właścicielom na podstawie dekretu Bolesława Bieruta. Gdzie się da, oddaje w naturze - nawet ogrody, trotuary, kawałek placu obok fontanny - pisze ?Gazeta Wyborcza?
Kilkanaście milionów złotych - tyle w tym roku ratusz zapłaci właścicielom odzyskanej działki na placu Defilad - tam gdzie zaplanowano Muzeum Sztuki Nowoczesnej. A to tylko jeden z wielu przykładów. Dokładnej kwoty transakcji z placu Defilad Warszawa nie podała, ale wiadomo, że wydatki na wykup przejętych przez dawnych właścicieli działek albo wypłacane im odszkodowania idą w dziesiątki, a nawet setki milionów rocznie. Stołeczni urzędnicy skarżą się, że to coraz bardziej obciąża budżet miasta, mimo że prywatne grunty w Warszawie zabierano na podstawie państwowego dekretu Bolesława Bieruta z 1945 r.

- Czekamy na ustawę, która zlikwiduje skutki dekretu Bieruta. Z utęsknieniem! To dla nas jedna z priorytetowych spraw. I liczę, że tym razem się uda - mówi "Gazecie" prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Warszawskie rachunki za Bieruta rosną z roku na rok. W 2009 r. miasto musiało wyłożyć na odszkodowania 30 mln zł. W 2011 r. - uwaga - już niemal 200 mln zł! W tym roku ratuszowi wystarczyło zaplanowanych pieniędzy tylko na cztery pierwsze miesiące - odszkodowania pochłonęły już 70 mln zł. Trzeba było nowelizować budżet miasta i dołożyć 90 mln zł.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"

DOSTĘP PREMIUM