"Prawica czuje w trzewiach pogardę do młodych i wykształconych. Dlatego używa epitetu "lemingi"

"Kiedy nasza prawica narzeka na "lemingi", pokazuje tylko swoje wyobcowanie z tych, którzy w przyszłości będą decydować o wynikach wyborów - młodych, wykształconych Polaków. Obelgi prawicowych publicystów to wyraz bezradności" - pisze w obszernej analizie w "Gazecie Wyborczej" Adam Leszczyński.
Leszczyński odpowiada w swoim tekście na dyskusję, jaką wywołał tekst Roberta Mazurka "Alfabet leminga". Autor "Uważam Rze" próbował opisać pojęcie, które od dłuższego czasu funkcjonuje w prawicowej publicystyce i blogosferze. Jego zdaniem "leming" to ktoś, którego "konstytutywną cechą" jest konformizm i bezrefleksyjność; kto jest wychowany na "Wyborczej" i TVN i czerpie z tych mediów "nie tylko wiedzę o świecie, ale także tegoż świata ocenę zróżnicowaną kolorystycznie jak wzrok psa - na czarne i białe".

- Lubię prawicowe diagnozy, bo z reguły mówią więcej o ich autorach niż o rzeczywistości - komentuje dzisiaj we wspomnianej "Wyborczej" Adam Leszczyński.

"Prawica gardzi"

Zdaniem publicysty "GW" cechą polskiej prawicy jest to, że ma ona od dawna kłopot z młodymi i wykształconymi ludźmi. "Pozornie jest on prosty - młodzi i wykształceni Polacy w przeważającej większości nie chcą głosować na partie prawicowe. Ten polityczny wybór bierze się jednak z głębokiej mentalnej i światopoglądowej przepaści, która dzieli młodego wyborcę Platformy od - dajmy na to - Bronisława Wildsteina. Ci 'młodzi, wykształceni, z wielkich miast' nie kupują martyrologiczno-wojenno-rocznicowej wizji patriotyzmu, nie wierzą w teorie spiskowe wokół zamachu smoleńskiego, używają antykoncepcji i nie mają nic przeciwko ślubom gejów, a być może nawet - o zgrozo! - nie uważają Kościoła za fundament polskości, tylko za anachroniczną instytucję, która rozpycha się łokciami w demokratycznym życiu publicznym Rzeczypospolitej i zagląda ludziom w majtki" - pisze Leszczyński.

I właśnie tych młodych ludzi - w opinii Leszczyńskiego - prawica od dłuższego czasu nazywa "lemingami". Dziennikarz stara się wytłumaczyć, czym to jest spowodowane, i diagnozuje dwa powody. Pierwszy - że prawica czuje do "młodych i wykształconych" "gdzieś głęboko w trzewiach" niechęć i pogardę, oraz drugi - że nasza prawica - "co jest typowe dla wszystkich ugrupowań sekciarskich" - woli poświęcać bardzo dużo czasu i energii na pilnowanie, aby nikt nie naruszył "ideowej czystości ruchu i aby nie wsączyły się do niego złe liberalne miazmaty".

Rada dla prawicy

Leszczyński kończy felieton radą: "Jeżeli prawica ma zjednać sobie polską klasę średnią, powinna przestać kpić z 'lemingów' - im szybciej, tym lepiej. Żarty z 'młodych i dobrze wykształconych' pozwalają być może przez chwilę poczuć się lepiej we wrogim nowoczesnym świecie, ale zmniejszają szanse na powrót do władzy. Potencjalni wyborcy nie lubią, kiedy się ich obraża i traktuje z góry".

Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" >>>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM