Samcik: Marketing Amber Gold to majstersztyk. Ale nos do cwaniakowania zawiódł szefów firmy

Prezes Amber Gold poinformował dziś, że "nie ma technicznej możliwości wypłaty pieniędzy z depozytów klientów". I zarzucił, że w akcję niszczenia jego firmy zaangażowane było ABW. - Nie podoba mi się, że człowiek któremu nie wychodzi biznes, nie szuka winy u siebie, tylko przerzucą ją na wszystkich dookoła. Być może w pewnym momencie nos do cwaniakowania zawiódł szefów firmy - oceniał w TOK FM Maciej Samcik z "GW".
Amber Gold gwarantował klientom krocie z lokat w złoto. Dziś klienci przekonali się, że mogą mieć kłopoty z odzyskaniem pieniędzy, które wpłacili firmie. A o zyskach nikt pewnie nawet nie myśli...

Prezes firmy Marcin Plicha ogłosił, że jego firma nie ma "technicznej możliwości wypłaty pieniędzy z depozytów swoich klientów". I zapewnił, że Amber Gold szykuje się do sprzedaży złota, które było zabezpieczeniem lokat.



Ale czy klienci firmy odzyskają swoje pieniądze? Jak tłumaczył w TOK FM Maciej Samcik z "GW", to zależy od tego, co firma zrobiła z wpłatami.

- Jest kilka wariantów. Pierwszy, że pieniądze w jakiejś części poszły na OLT Express. I wtedy mamy problem, bo oznacza to, że klienci nie odzyskają swoich pieniędzy. Druga możliwość jest taka, że pieniądze zainwestowano na rynkach finansowych. Ale nie wiadomo, jaki jest bilans tych inwestycji - mówił dziennikarz.

Ostatni wariant jest taki, że Amber Gold to po prostu była piramida finansowa. - To oznacza, że pieniądze od klientów gdzieś znikły. A wypłaty były do tej pory realizowane z wpłat kolejnych osób - dodał Samcik.

Gwarantowali niemożliwe

Władze firmy już od jakiegoś czasu budowały atmosferę zagrożenia. Dziś nastąpił frontalny atak. I prezes Plicha pokazał dokument , który ma być dowodem, że to państwo chciało zniszczyć biznes i wykorzystano do tego Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. ABW twierdzi, że to fałszywka .

- Z całą pewności mamy do czynienia z próbą zamącenia rzeczywistości, poczynieniem zasłony dymnej i znalezienia jak największej liczby argumentów na to, że firma upada, bo przeszkadzały jej najróżniejsze organy państwa. Nie podoba mi się, że człowiek, któremu nie wychodzi biznes, nie szuka przynajmniej części winy u siebie, tylko przerzuca ją na wszystkich dookoła - komentował Maciej Samcik.

Dziennikarz "Gazety Wyborczej" należy do tych, których dzisiejsze wydarzenia nie zaskoczyły. Bo Amber Gold gwarantowało rzeczy niemożliwe, czyli kilkunastoprocentowe zyski z lokat w złoto.

- Deklarowali, że wpłaty klientów mają pokrycie w złocie, i klienci brali to za dobrą monetę. Firma deklarowała, że ma takie, a nie inne wyniki, i wszyscy brali to na wiarę. No i być może w pewnym momencie nos do cwaniakowania zawiódł szefów firmy. I zaczęli składać deklaracje, które łatwo sprawdzić. Wtedy okazało się, że sytuacja nie wygląda dobrze - stwierdził gość programu "Nisza".

Oczy aż się świeciły

Według Samcika kluczem do sukcesu Amber Gold była reklama. - Marketing firmy to majstersztyk. Opakowali zwykłe prywatne pożyczki w paczce ze złotem i lokatą. Każdemu oczy się świecą, jak patrzy na tę reklamę - ocenił dziennikarz "GW".

I podkreślał, że gdyby prezes firmy "w kilku miejscach nie minął się z prawdą", biznes mógłby jeszcze chwilę potrwać.

DOSTĘP PREMIUM