Plichta mimo wyroków zakładał kolejne spółki. Sąd popełnił błąd?

Choć prawo zabrania osobom skazanym za przestępstwo przeciwko mieniu zasiadać w kierownictwie spółek, to Marcin Plichta pomimo kilku wyroków bez kłopotu rejestrował swoje firmy. Sądy sprzyjały biznesom młodego szefa Amber Gold, nie sprawdzając, czy był on karany - donosi ?Rzeczpospolita?.
Gazeta ustaliła, że prezes Amber Gold, mimo wyroków na koncie, zakładał kolejne spółki, nie przedstawiając sądowi rejestrowemu zaświadczenia o niekaralności. Sąd zaś tego nie żądał. Nie sprawdzał też, czy Plichta (skazany wcześniej pod nazwiskiem Stefański) ma czystą kartę.

Prezes Sądu Rejonowego Gdańsk-Północ w Gdańsku Jolanta Piątek przyznała w rozmowie z "Rz", że sąd rejonowy nie dysponował informacją o prawomocnym skazaniu Plichty. Broniąc się, wskazała że sąd nie żądał zaświadczeń ani oświadczeń o niekaralności członków organów spółki i jej likwidatorów, bo ustawa tego nie wymaga.

Mógł zawieść system

Zdaniem Karola Tatary, radcy prawnego, w tej sprawie mógł zawieść system. - Niektóre sądy rejestrowe praktykują uzyskiwanie oświadczeń od osób, których dotyczy wpis w tym zakresie, ale gorzej z ich weryfikacją. Referendarze mają dostęp do danych osób fizycznych, które np. zostały pozbawione przez sąd upadłościowy prawa m.in. pełnienia funkcji w zarządzie spółki handlowej - wyjaśnił. Rejestr ten nie obejmuje jednak osób skazanych przez sądy karny - te dane trafiają do Krajowego Rejestru Karnego.

Jak ustaliła "Rzeczpospolita", od 2005 do 2012 roku, wobec prezesa Plichty zapadło aż pięć wyroków skazujących w zawieszeniu - wszystkie za przestępstwa finansowe. Ostatnie wyroki, do których dotarła gazeta, uprawomocniły się w 2009 i 2010 roku. W tym czasie działalność zaczęła rozwijać Amber Gold.

Czytaj więcej w Rzeczpospolitej >>



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM