Policjanci nękają rowerzystów? KGP: Nie ma żadnej nagonki. My naprawdę mamy co robić

Nie było, nie ma i nie będzie żadnej nagonki na rowerzystów. Naszym obowiązkiem jest egzekwowanie przepisów - mówili w rozmowie z portalem Gazeta.pl Krzysztof Hajdas i Marek Konkolewski z Komendy Głównej Policji. Funkcjonariusze odnieśli się do zarzutów stawianych przez rowerzystów, którzy uważają, że są przez policję nękani kontrolami trzeźwości.
Gazeta.pl: Zajmujemy się tematem karania pijanych rowerzystów. Polskie prawo karze ich zbyt surowo - to opinie nie tylko samych poszkodowanych, ale i prokuratora generalnego, niektórych posłów czy byłego szefa więziennictwa. Napisało do nas również mnóstwo rowerzystów, którzy opisywali swoje historie, w których z kolei tym głównym negatywnym bohaterem jest policja. Zarzucają wam, że jesteście nadgorliwi, wręcz nękacie kontrolami rowerzystów.

Krzysztof Hajdas: To nie policja ustala, co w Polsce jest naruszeniem prawa i jaka grozi za to kara lub czy powinna być bardziej lub mniej surowa. Natomiast ściganie sprawców przestępstw i wykroczeń jest obowiązkiem każdego policjanta.

Marek Konkolewski: Pracuję w drogówce całe życie i jako praktyk mogę państwu powiedzieć jedno: Nie było, nie ma i nie będzie żadnej nagonki na rowerzystów.

4,5 tys. rowerzystów w więzieniach. "Na tle Europy jesteśmy Arabią Saudyjską" >>

Czy nie jest tak, że policja chce poprawić statystyki i dlatego tak nadgorliwie kontroluje rowerzystów?

Krzysztof Hajdas: Takie zarzuty są zupełnie bezpodstawne. W 1999 roku, czyli jeszcze przed zmianą przepisów, liczba zatrzymanych nietrzeźwych rowerzystów była podobna jak obecnie. W zeszłym roku, z ponad 73 tys. wyeliminowanych z ruchu, ponad 63,5 tys. miało we krwi więcej niż 0,5 promila alkoholu. Często ledwo trzymali się na rowerze i jechali zygzakiem. Mieliśmy nie reagować? Pozostali, którzy mieli od 0,2 do 0,5 promila, byli najczęściej zatrzymywani w związku z innymi wykroczeniami drogowymi, np. jazdą po chodniku czy przejazdem na czerwonym świetle. To, że nie byli trzeźwi, okazywało się podczas rutynowych, w takich sytuacjach, badań trzeźwości.



To skąd te historie o policjantach czyhających w krzakach? Ukrywających się na przykład w pobliżu stacji benzynowych i kontrolujących każdego rowerzystę, który stamtąd wraca?

Marek Konkolewski: Dobre pytanie, bo nie robimy żadnych specjalnych akcji, które są ukierunkowane na rowerzystów. Jeżeli chodzi o kontrole, to reagujemy najczęściej na sygnały, które płyną od mieszkańców, świadków zdarzenia i innych użytkowników dróg. Jeżeli ktoś widzi, że do sklepu czy na stację paliw, podjeżdża rowerzysta, pije piwo, wsiada i jedzie wężykiem, to nas o tym informuje. Te sygnały płyną od społeczeństwa. Gdybyście Państwo wiedzieli, ile wpływa do nas próśb o interwencję wobec niebezpiecznie i niezgodnie z przepisami jeżdżących rowerzystów. Kiedy interweniujemy, często okazuje się, że takie osoby są pod wpływem alkoholu.

"Policja wyskakuje z krzaków" - historie rowerzystów >>

Czyli chcecie panowie powiedzieć, że to nadprogramowe sprawdzanie rowerzystów wynika tylko ze zgłoszeń ze strony społeczeństwa? Wy nie jesteście nadgorliwi?

Krzysztof Hajdas: Widzę, że muszę powtórzyć to jeszcze raz. Nie ma żadnego nadprogramowego sprawdzania rowerzystów. My naprawdę mamy co robić.

Marek Konkolewski: Powiem tak: ja sobie nie wyobrażam takiej sytuacji, że przez osiem godzin służby policjant ruchu drogowego będzie stał i tylko kontrolował rowerzystów. Mamy w Polsce ponad 24 miliony zarejestrowanych pojazdów silnikowych. Kolejne kilkanaście milionów wjeżdża do naszego kraju z zagranicy. Są kolizje, wypadki, wymuszenia pierwszeństwa, stłuczki i tak dalej, i tak dalej...

Kiedy porównamy się do krajów o rozwiniętej demokracji, okaże się, że tam państwo z większą tolerancją patrzy na jazdę na rowerze po spożyciu alkoholu. Także np. w Szwecji czy Wielkiej Brytanii policja działa łagodniej. Kończy się to często upomnieniem czy mandatem.

Krzysztof Hajdas: Ocena prawa nie należy do nas. Naszym obowiązkiem jest egzekwowanie przepisów.

Marek Konkolewski: Sam jestem rowerzystą, moje dzieci jeżdżą rowerami, szanuję środowisko rowerzystów. Obecnie przepisy zabraniają prowadzenia pojazdów pod wpływem alkoholu czy środków odurzających. I nasza rola polega na łapaniu takich kierowców czy rowerzystów, a to, co się z nimi dzieje później, dalsze konsekwencje, zależą już od wymiaru sprawiedliwości.

Paweł Moczydłowski, były szef więziennictwa, powiedział w rozmowie z naszym portalem: "Działania policji w tego typu sprawach to kpina z definicji organów ścigania. Karykatura. To w ogóle nie jest działanie społeczne. Taka policja służy władzy jak za komuny (...). To sztuczne poprawianie statystyk i kpina z tego, do czego policja została powołana. Kompletna patologia organów ścigania".

Krzysztof Hajdas: To niesprawiedliwe i krzywdzące dla funkcjonariuszy policji zarzuty. Przeczytałem ten wywiad z niedowierzaniem. Nikt nas nie rozlicza z ilości zatrzymanych rowerzystów. Obowiązkiem Policji jest egzekwowanie prawa. Mamy eliminować z ruchu osoby zagrażające sobie i innym. Czynienie nam z tego zarzutu jest, najdelikatniej mówiąc, oburzające.

Moczydłowski: To sztuczne poprawianie statystyk. Kompletna patologia organów ścigania >>

W 2000 roku zmienione zostało prawo i rowerzyści, którzy mają powyżej pół promila alkoholu we krwi, są karani paragrafem z Kodeksu karnego, jak inni przestępcy. Czy stosowanie radykalnych metod coś w statystykach zmieniło?

Krzysztof Hajdas: W 2000 roku nietrzeźwi rowerzyści spowodowali 635 wypadków, w których zginęło 49 osób, a 616 zostało rannych. W 2011 roku doszło do 244 wypadków, zginęło 12 osób, 240 zostało rannych.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad podaje, że przez ostatnie cztery lata miał miejsce tylko jeden wypadek spowodowany przez nietrzeźwego rowerzystę, w którym zginęła inna osoba. I dodaje, że jeśli już dochodzi do wypadku, to w zdecydowanej większości obrażenia odnosi on sam.

Marek Konkolewski: To tylko część zagadnienia. GDDKiA odpowiada za bezpieczeństwo na drogach krajowych, autostradach i drogach ekspresowych. Po tych dwóch ostatnich rowerzyści nie mają prawa się poruszać. Zostają tylko drogi krajowe. Sieć drogowa w Polsce wynosi ok. 410 tys. km, z czego drogi krajowe to zaledwie około 18 tys. Same drogi powiatowe i gminne, gdzie zdarza się stosunkowo najwięcej wypadków z udziałem rowerzystów, to około 340 tys. km.

Sami jeździcie panowie na rowerach, jakie jest wasze prywatne zdanie na temat polskiego radykalnego prawa dotyczącego karania pijanych cyklistów?

Krzysztof Hajdas: Jako policjant mam obowiązek egzekwować prawo.

DOSTĘP PREMIUM