Szukajmy miejsc, w których są ludzie; unikajmy steków dobrze wysmażonych - wnioski z debaty [POLSKA OD KUCHNI]

Nie można wierzyć w to, że w polskim morzu żyją rekiny i w związku z tym stek z tej ryby będzie świeży. Latem obowiązuje zakaz połowu dorsza, a więc zawsze w tym okresie dostaniemy mrożonego. To kilka wniosków z redakcyjnej debaty o polskiej gastronomii.
Brud, kradzieże, oszustwa, oszczędzanie na wszystkim, a szczególnie na daniach serwowanych klientom - taki stan polskiej gastronomii wyłaniał się z wywiadów, które przeprowadziliśmy z osobami z branży oraz e-maili i komentarzy, które otrzymaliśmy od czytelników w naszym cyklu "Polska od kuchni". Czy w Polskich restauracjach rzeczywiście jest tak źle?

Szokujące zwierzenia pracowników gastronomii - zobacz nasze artykuły w cyklu "Polska od kuchni" >>

Do redakcji zaprosiliśmy pięciu gości z pięcioma różnymi spojrzeniami na gastronomię. Krytyk kulinarny, znany restaurator, dziennikarka, która zrobiła prowokację w knajpie, przedstawiciele Inspekcji Handlowej i sanepidu. Kto bronił, a kto krytykował polską gastronomię? Czy jest sposób na złe praktyki w tej branży? Na co powinni zwracać uwagę klienci? Oto podsumowanie debaty.

"Nasza gastronomia jest porządna"

Zdaniem krytyka kulinarnego Macieja Nowaka cykl "Polska od kuchni" absolutnie nie oddaje prawdziwego obrazu polskiej gastronomii. - Jestem oburzony tym cyklem. To absolutnie patologie. W internecie mamy do czynienia z kulturą hejterską. Internet na tym polega, że leje się żółć i nienawiść. W porównaniu ze sposobem uprawiania biznesu za granicą nasza gastronomia jest bardzo porządna. (...) Nasz sanepid wykonuje swoją pracę doskonale, normy są restrykcyjne - mówił.

Dariusz Rudaś, dyrektor warszawskiego sanepidu, przyznał, że przynajmniej w stolicy gastronomia wygląda dosyć dobrze. - W Warszawie naprawdę nie ma problemu ze stanem sanitarnym restauracji - stwierdził. Jak przyznał, wiele kontroli kończy się pozytywnymi wynikami, chociaż jest też grupa restauratorów nastawionych na szybki zysk: - Były nawet takie przypadki, które kończyły się naszym donosem do prokuratora, w tym jeden - w sprawie narażenia życia klientów - powiedział Rudaś.

Rynek weryfikuje sukces?

Grzegorz Wrzosek z mazowieckiej Inspekcji Handlowej zwrócił z kolei uwagę, że doświadczenia inspektorów wskazują na to, iż złe praktyki są często spotykane, i to nie tylko w tanich knajpach. Ostatnio bowiem Inspekcja Handlowa skontrolowała szereg restauracji na Trakcie Królewskim i Starym Mieście w Warszawie, które cieszą się renomą i okazało się, że personel, który w nich pracuje, często jest nieuczciwy, m.in. nalewa klientom mniej alkoholu, niż ci zamawiali.

W obronie branży stanął znany restaurator Marcin Kręglicki: - Mam zupełnie inne spojrzenie jako restaurator. Nie można uogólniać, że patologie są wszędzie. Może na warszawskiej starówce dochodzi do takich przypadków, ale warszawiacy tam nie chodzą. To, o co walczymy, to stały gość. Według mnie rynek weryfikuje sukces. Karą jest to, że goście przestaną przychodzić, nagrodą - że przychodzą dalej. Kontrole mogą jedynie pomóc prowadzić ten biznes - stwierdził.

"Gastronomia letnia jest czymś obrzydliwym"

Dziennikarka programu TVN24 "Czarno na białym" Katarzyna Górniak przypomniała z kolei, że smażalnia ryb, w której się zatrudniła, była zupełnie przypadkowa i nie wiedziała, co tam zastanie. A jak się okazało, serwowano tam zepsute jedzenie, a ryby smażono w nienadającym się do użytku, starym oleju. - To był lokal czysto przypadkowo wybrany. Jeżeli ja weszłam do przypadkowego lokalu, no to co dzieje się w innych - stwierdziła.

Zobacz prowokację Katarzyny Górniak w nadmorskiej smażalni ryb >>

Przypadek, który ujawniła Górniak, zdaniem naszych gości był typowym przykładem problemów w gastronomii sezonowej. - Gastronomia letnia, obliczona na turystów, jest czymś obrzydliwym, bo chodzi tylko o to, żeby w ciągu dwóch miesięcy zarobić na cały rok - stwierdził Nowak. - W takich miejscach się nie je. To miejsca obliczone na turystów, turyści nie mają dobrej opinii wśród restauratorów, to klient jednorazowy - dodał krytyk.

Sposób na nieuczciwych restauratorów: częste kontrole, wysokie kary

Jak walczyć z nieuczciwymi restauratorami? Zdaniem Dariusza Rudasia z sanepidu najlepszym sposobem na wyeliminowanie złych praktyk byłyby częste kontrole, np. raz w tygodniu, oraz wysokie kary za wykryte nieprawidłowości. Niestety, warszawski sanepid nie ma wystarczającej liczby pracowników, aby tak często sprawdzać lokale.

Kręglicki wspomniał natomiast, że na ciekawy sposób wpadły organy kontrolne w Niemczech. - Powstał pomysł, żeby restauracje dostawały nalepkę na szybę: zieloną, jeżeli wszystko jest dobrze; pomarańczową, jeżeli jest średnio, i czerwoną, która dyskredytuje ten lokal - powiedział.



Pytania w czasie debaty zadawali też nasi użytkownicy. Jedna z czytelniczek pytała, dlaczego wyniki kontroli sanepidu trafiają do segregatorów, zamiast do internetu. Rudaś przyznał, że problem wynika z powodu nadmiernej ilości danych, które musieliby wprowadzać do sieci. Zapewnił jednak, że jeżeli ktoś chce wiedzieć, czy restauracja, do której się wybiera, jest w porządku, zawsze może zgłosić się z zapytaniem do sanepidu. Na odpowiedź można liczyć jeszcze tego samego dnia, najpóźniej następnego.

Nie jedzmy dobrze wysmażonych steków, nie wierzmy, że w Bałtyku żyją rekiny

- Czy jest jakiś sposób, aby ustrzec się przed oszukaniem nas w knajpie? - pytała gości prowadząca debatę Agnieszka Wądołowska.

- Trzeba pilnować kilku zasad. Przede wszystkim nie wierzyć w to, że w polskim morzu żyją rekiny, i w związku z tym stek z rekina będzie świeżutki. W okresie letnim jest zakaz połowu dorsza, a więc zawsze wtedy jest mrożony. Nigdy nie powinno się zamawiać steków dobrze wysmażonych - jest zasadą, że na te dobrze wysmażone steki idzie mięso, które jest takie sobie - wymieniał Nowak.

Katarzyna Górniak zwróciła zaś uwagę na to, że klienci nie są nauczeni walki o swoje prawa i nie zwracają uwagi na to, co jedzą. Inspektor Wrzosek przypomniał, że klient ma prawo do informacji o składzie i wadze oferowanych mu dań.

- Szukajmy miejsc, gdzie są ludzie. Jak jest lokal pusty, nie idźmy tam. Ja wchodzę do lokali, w których nie śmierdzi. Pytam miejscowych, gdzie warto. Wchodzę do toalety, jak jest syf, nie zostaję. Pytam obsługę, co warto zjeść. Polacy są strasznie mądralińscy, a w karcie jest wiele potraw. Kelner i szef kuchni lepiej wiedzą, co zostało właśnie przygotowane i co warto zjeść. Pytajmy ich - dodał Nowak.

Macie własne spostrzeżenia? Podzielcie się nimi z nami! Piszcie na adres: milena.bryla@agora.pl, agnieszka.wadalawska@agora.pl

DOSTĘP PREMIUM