Parabank proponuje reporterom lokatę na 15 proc. Eksperci: Nie ma takich cudów [UKRYTA KAMERA]

Pozabankowe Centrum Finansowe działa bez zezwoleń, dlatego Komisja Nadzoru Finansowego zgłasza sprawę do prokuratury, a ta ją umarza. Tak samo jak w przypadku Amber Gold. Mimo że parabank również jest na tzw. czarnej liście Komisji, dalej oferuje lokaty na 10 i 15 proc., zapewniając o bezpieczeństwie i braku ryzyka. - Nie ma takich cudów - mówią eksperci.
Pozabankowe Centrum Finansowe działa od 2004 roku. Na początku oferowało pożyczki jedynie przez internet. Dzisiaj ma już osiem oddziałów w całej Polsce, oferuje również lokaty z bardzo atrakcyjnym oprocentowaniem - 15 proc. na trzy lata oraz 10 proc. na rok. Skąd tak korzystna oferta? Poszliśmy tam z ukrytą kamerą.

"Cała reszta jest odkładana"

Pracownik, z którym rozmawialiśmy, twierdzi, że wszystko jest jak najbardziej bezpieczne. - Żyjemy przede wszystkim z udzielania pożyczek, na tym zarabiamy. Nie ma żadnego zagrożenia - zapewnia i dodaje, że z pieniędzy, które są wpłacane, jedynie 25 proc. "idzie gdzieś tam". - Natomiast cała reszta jest odłożona - zapewnia.



"15 proc.? Na świecie nie ma takich cudów"

- Nie ma instytucji, która mogłaby gwarantować 15-procentowy zysk. Może przynieść i 100 proc. zysku, ale nie może zagwarantować 15 proc., bo nie ma na świecie takich cudów. Gdyby były, to nie byłoby rynku - mówi Piotr Kuczyński z Domu Inwestycyjnego "Xelion". W swoich wątpliwościach nie jest osamotniony. - To wygląda jak coś bardzo nierealnego - mówi Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale.

Według niego obligacje korporacyjne są obarczane znacznie większym ryzykiem niż obligacje Ministerstwa Finansów. - Podmioty, które je emitowały, mogą w przyszłości nie wywiązywać się ze swoich zobowiązań. Mieliśmy dużo przykładów z sektora budowlanego - tłumaczy w rozmowie z Gazeta.pl.

KNF idzie do prokuratury

Komisja Nadzoru Finansowego zdecydowała się zgłosić całą sprawę do prokuratury. Według rzecznika KNF Łukasza Dajnowicza Komisja "stara się być konsekwentna i wyczerpywać możliwości oskarżenia". - 21 października 2010 r. przekazaliśmy Prokuraturze Okręgowej w Warszawie wątpliwości w zakresie art. 171 Prawa bankowego - wyjaśnia Dajnowicz. Wyjaśnia, że według artykułu ten, kto przyjmuje środki pieniężne w celu obciążania ryzykiem, bez zezwolenia, ponosi odpowiedzialność karną.

- Ta firma nie starała się u nas o żadną licencję. A problem tutaj jest jasny: przyjmuje środki pieniężne w celu obciążania ich ryzykiem - mówi.

Co na to prokuratura? Decyduje się śledztwo umorzyć. KNF nie daje za wygraną i zaskarża decyzję prokuratury do sądu, rozpoczynając serię sądowych przepychanek, które trwają do dziś. Sąd uchyla decyzję o umorzeniu. Natomiast w maju 2012 roku śledztwo i tak zostaje umorzone po raz drugi. KNF nie odpuszcza i w lipcu składa kolejny wniosek o wznowienie postępowania.

Krajowy Rejestr Długów daje certyfikat, a KNF? Wpisuje na "czarną listę"

Na stronie PCF wyeksponowany jest certyfikat rzetelności przyznawany przez Rzetelną Firmę, podlegającą Krajowemu Rejestrowi Długów. Pracownik w rozmowie z reporterami wyraźnie zaznacza, że PCF jest w jego posiadaniu. - Dostajemy go co miesiąc - wyjaśnia.

Według Karoliny Gazdy-Wojszwiłło z KRD certyfikat przyznawany jest raz do roku, a jego uzyskanie nie stanowi jeszcze o wiarygodności spółki. - Jednym z kryteriów przyznawania certyfikatu jest brak negatywnych wpisów w KRD, czyli brak długów - tłumaczy i dodaje, że co miesiąc odbywa się jedynie weryfikacja.

- Sam certyfikat KRD tylko o tym świadczy. To sensowny znak, ale pokazuje tylko jedno: że firma nie ma długów i nie jest notowana w KRD, nic więcej. To nie oznacza, że firma jest cudowna i wspaniała - ostrzega Kuczyński.

Kolejna piramida?

Czy Pozabankowe Centrum Finansowe to kolejny parabank? Piotr Kuczyński nie ma wątpliwości. - Jeżeli również przyjmują pieniądze, to oczywiście są parabankiem. Zaznacza jednak, że aby się tego dowiedzieć, należałoby zadać dużo więcej pytań.

Kuczyński nie wyklucza, że PCF to piramida finansowa, ale dodaje, że w "ten sposób tego nie poznamy". Podkreśla, że musiałby zobaczyć umowy, i podaje przykład Amber Gold, gdzie "były różne kruczki". Według Janeckiego trudno powiedzieć, czy to faktycznie piramida.

Pracownik PCF przyznaje, że sprawa Amber Gold uderzyła również w nich. - Trochę dostaliśmy rykoszetem przez tę firmę - zwierza się naszym reporterom.



Jeśli chcesz się z nami skontaktować w związku z tym tematem, wyślij e-mail na adres: damian.piwowarczyk@agora.pl

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM