"Biznes" z zasiłkami macierzyńskimi. Można dostać nawet 6 tys. zł

Tysiące matek bez pracy dzięki pomocy pomysłowych pośredników dostaje od państwa 6,6 tys. zł miesięcznie zasiłku macierzyńskiego. Proceder się nasila, każdego dnia składane są nowe wnioski - czytamy w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".
"Pomogę kobiecie w ciąży otrzymać duży ZUS z tytułu urodzenia dziecka". "Chcesz dowiedzieć się, jak zapewnić sobie i swojemu kochanemu dziecku właściwą opiekę i godziwie wysoki zasiłek macierzyński? Pomożemy". "Możesz dostać kilkanaście tysięcy złotych. Zajmę się całą sprawą, mam w tym doświadczenie, jestem prawnikiem. Wynagrodzenie zapłacisz mi dopiero po otrzymaniu od państwa wysokiego ZUS-u".

Te ogłoszenia można zobaczyć na plakatach w największych polskich miastach. Mnóstwo ich też w internecie. Zamieszczają je sprytni pośrednicy z prawniczym wykształceniem. Obiecują "kompleksowe doradztwo".

Dzwonimy do jednego z nich: - Żona jest w ciąży, nie ma pracy. - Nie ma sprawy. Sprawię, że będą państwo dostawać miesięcznie po kilka tysięcy z ZUS-u. - Jakim cudem? - Zarejestruję na żonę firmę, np. sprzedaż na Allegro. Firma nie musi zarabiać ani w ogóle nic sprzedawać. - To co ma robić? - Raz zapłacić składkę chorobową na ZUS. Później, po macierzyńskim, firmę się rozwiąże. We wszystkim pomogę - obiecuje. - Za ile? - Tysiąc złotych wystarczy. Proszę się nie bać. Jestem prawnikiem, jak się spotkamy, pokażę dyplom. Niejednej kobiecie już pomogłem.

Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" >>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM