250 mln zł rocznie na IPN, a nie załatwili sobie siedziby? Przewodniczący Rady: To demagogiczny argument...

- Każdy poseł, który krzyczy, że Instytut ma za dużo pieniędzy, niech się przyjrzy działaniom w obrębie swojego biura - mówił w TOK FM prof. Andrzej Chojnowski, przewodniczący Rady IPN. Odpierał zarzuty o złym gospodarowaniu pieniędzmi przez Instytut, który właśnie traci siedzibę.
A chodzi o to, że Instytut Pamięci Narodowej będzie musiał opuścić swoją główną siedzibę w Warszawie. Firma Ruch SA sprzedała bowiem innej firmie budynek przy ulicy Towarowej - dotychczasową centralę IPN.

I o tym mówił w Radiu TOK FM prof. Andrzej Chojnowski, przewodniczący Rady Instytutu. Podkreślił, że władze IPN oczekiwały, iż budynek trafi w ręce instytucji.

"Trzeba zapewnić warunki do działania..."

- To podstawa: jeśli powołuje się instytucję państwową, to należy jej zapewnić warunki do działania - mówił Chojnowski. - I to obowiązkiem ministra skarbu państwa jest wyposażenie takiej instytucji w nieruchomości niezbędne do działania. Ale woli władz wykonawczych zabrakło - dodał. Ruch sprzedał więc budynek komu innemu.

- Myślę, że to jest klasyczna sprawa w dziejach Polski XX wieku: istnieje problem i są różne wytłumaczenia, dlaczego nie został rozwiązany. Wytłumaczenia się zmieniają, będą się zmieniać, będzie walka stron, które będą się angażować w tłumaczenia. Jedno, co się nie zmienia, to że problemu nie rozwiązano - podkreślał Chojnowski.

"Demagogiczny argument"

- A jakby pan wytłumaczył komuś, kto usłyszał, że IPN kosztuje 250 milionów złotych rocznie, dlaczego Instytut nie zdołał zapewnić sobie odpowiedniej siedziby? - dopytywał swojego rozmówcę Paweł Sulik, prowadzący audycję.

- To argument demagogiczny. Każdy budżet, w tym nasz, trzeba rozłożyć na czynniki pierwsze i zobaczyć, co właściwie jest pozycją stałą. Trzeba zobaczyć, na co te pieniądze idą. Przecież ustawodawca nakłada na IPN różne obowiązki, które wymagają funduszy - tłumaczył Chojnowski. I dodał: - Główne pieniądze nie idą ani na publikacje, ani na badania, tylko na zupełnie inne rzeczy, jak uporządkowanie archiwów służb specjalnych. To nie jest tak, że dwóch panów siedzi i ogląda materiały. Trzeba zamawiać oprogramowanie, serwery. Zwolnienie pracowników to też nie jest rozwiązanie. Musimy im dać odprawy - mówił profesor.

"Żadna ekipa nie załatwiła budynku"

- Każdy poseł, który krzyczy, że Instytut ma za dużo pieniędzy, niech się przyjrzy działaniom w obrębie swojego biura - kontynuował gość TOK FM. - Niech zobaczy, jak sam może oszczędzać i jakie są możliwości oszczędności, jeżeli ktoś chce prowadzić biuro, które ma wykonywać pewne zadania. Tak samo jest z Instytutem Pamięci Narodowej.

- Sprawa budynku nie została załatwiona przez żadną ekipę. Ani przez te, które uważamy za nieprzychylne, tak jak i te, które są uważane za przychylne. Wychodzi tutaj bezwład państwa - podsumował rozmówca TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM