To nie żart. To nie Photoshop. Spiderman na żywo w TVN24

Warszawski Spiderman tym razem nie atakował ludzi sprayem, nie zwisał z poręczy w metrze ani nie zaczepiał policjantów. Po prostu pojawił się w studiu TVN24. - Jak się pan nazywa? - Peter Parker - odpowiedział.
Człowiek, który wrzuca do internetu filmiki ze swoimi popisami, podpisuje się SA WARDEGA. W kombinezonie Spidermana pojawia się w ruchliwych miejscach stolicy, gdzie zaczepia zaskoczonych przechodniów. Jego ulubiona broń to serpentyny w sprayu - niegroźny biały płyn, którym oplata klientów McDonalda lub turystów na Starym Mieście. Lubi też wdrapać się na konstrukcję przed centrum handlowym lub wjechać po poręczach ruchomych schodów. Ot, zabawny performer, których na świecie pełno.

W czwartkowe popołudnie SA WARDEGA pojawił się w studiu TVN24. Tym razem jednak nie działał z zaskoczenia, tylko spokojnie siedział obok dziennikarza. - Twarzy pan nie pokaże? - zapytał Piotr Marciniak. Zdradził, że ma 23 lata i nie zawsze chodzi tak ubrany. - Jestem w pełni polskim Spidermanem - zdradził i dodał, że w studiu są bardzo ładne dziewczyny. Jak stał się tym, kim jest teraz? - Ugryzł mnie pająk i od tego czasu mam specjalne moce. A na poważnie? - Chciałbym, by ludzie się trochę więcej uśmiechali.

DOSTĘP PREMIUM