Czy suplementy, które bierzesz, rzeczywiście działają? Sprawdź

Na polskim rynku dostępnych jest około dziesięć tysięcy różnych suplementów diety. A branża szybko rośnie - co roku pojawia się około dwóch tysięcy nowych produktów. Producenci kuszą, zapewniając, że ich preparaty "wzmacniają włosy", "łagodzą objawy przemęczenia i stresu" czy "poprawiają pamięć". Czy mają rację?
Apteczne półki pełne są suplementów, które mają zapewnić wszystko - od potencji, przez lepszą koncentrację i zmniejszenie wydzielania potu, aż po piękną opaleniznę, dobrą pamięć i zdrowe paznokcie. Czy one rzeczywiście tak działają? Wybraliśmy kilka popularnych suplementów i poprosiliśmy specjalistę o ich ocenę:



"75 procent deklaracji z opakowań to nieprawda"

Nie tylko nasz rozmówca ma wątpliwości dotyczące deklaracji, które producenci suplementów diety umieszczają na opakowaniach. Również Europejska Agencja ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) ma zastrzeżenia do obietnic typu "wzmacnia", "poprawia", "polepsza". - W zeszłym roku EFSA zakwestionowała trzy czwarte takich oświadczeń. 75 procent tego, co deklarowali wytwórcy suplementów, to nieprawda - mówi prof. Zbigniew Fijałek z Klastra Roślinnych Produktów Leczniczych i Suplementów Diety. Ta ocena dotyczyła w większości produktów, które już znajdowały się na rynku i były w sprzedaży.

Jak to możliwe? Okazuje się, że suplementy diety z prawnego punktu widzenia są "żywnością", więc dużo łatwiej niż leki wprowadzić je na rynek. - Nie podlegają żadnej rejestracji. Producent jest zobowiązany jedynie do podania informacji o wprowadzeniu produktu do obrotu - wyjaśnia Jan Bondar, rzecznik Głównego Inspektora Sanitarnego.

"To nienaturalne jeść garść tabletek, ale czasem trzeba"

Producenci suplementów diety się bronią. Dowodzą, że zaledwie 5 procent Polaków kilka razy w ciągu dnia je owoce i warzywa. Przekonują, że przy pogarszających się nawykach żywieniowych suplementy pozwalają nam w bezpieczny sposób uzupełnić braki najważniejszych substancji. - To nie jest naturalne zjeść garść tabletek, ale często jest nam po prostu potrzebne - mówi prof. Iwona Wawer z Krajowej Rady Suplementów i Odżywek.

Czy kolorowa tabletka rzeczywiście jest jak żywność? - Tak - mówi Grzegorz Masiejczyk, dyrektor Krajowej Rady Suplementów i Odżywek. I porównuje specyfik z apteki do pomidora:



Nadmiar równie szkodliwy co brak?

Polacy wierzą w argumenty przemawiające za suplementami. Jesteśmy w czołówce Europy, jeżeli chodzi o ich spożycie na głowę. Z badań firmy analitycznej PMR Research wynika, że aż 60 procent Polaków kupuje leki bez recepty i suplementy diety.

Specjaliści ostrzegają jednak przed niepotrzebnym łykaniem garści kolorowych tabletek z wiarą, że pomogą "na wszystko". Przypominają, że suplementy stosować należy tylko w przypadku wyraźnych braków pewnych substancji. Nadmiar witamin czy minerałów może być równie szkodliwy, co ich niedobór. Prof. Wawer mówi, że szczególnie młode dziewczyny nadużywają suplementów poprawiających wygląd:



Wcale nie mają leczyć

Wielu klientów po prostu myli suplementy z lekami. Dlaczego? Bo suplementy budzą zaufanie: są sprzedawane w aptekach, występują w formie tabletek do złudzenia przypominających środki lecznicze, polecają je farmaceuci.

- Najgorsze jest to, że pacjenci zastępują suplementami konwencjonalną terapię, którą zalecił im lekarz - mówi dr Matusewicz, członek Rady Naukowej Narodowego Instytutu Leków. Dodaje, że zdarza się, iż chorzy zupełnie nieświadomie sami sobie szkodzą. Dokupują suplementy, żeby wspierać leczenie, i nie zdają sobie sprawy z interakcji, w jakie te substancje mogą ze sobą wchodzić.

Badania, a nie pomysły PR-owców

Bałagan na rynku suplementów nie jest tylko polską bolączką. Obecnie urzędnicy unijni pracują nad uregulowaniem deklaracji zdrowia. Europejska Agencja ds. Bezpieczeństwa Żywności tworzy listę wymagań, jakie będą musieli spełnić producenci, żeby móc określoną deklarację umieścić na opakowaniu. - Chodzi przede wszystkim o to, żeby konsumenta nie wprowadzać w błąd, żeby oprzeć deklaracje na badaniach, a nie na fantazji PR-owców - mówi Bondar.

Pierwsza część tej listy ma być opublikowana w grudniu, wtedy producenci nie będą już mogli tworzyć własnych komunikatów. Będą mogli używać jedynie takich oświadczeń, które znajdą się w wykazie. Jak przewidują specjaliści, wiele informacji z opakowań oraz reklam będzie musiało zniknąć.

DOSTĘP PREMIUM