Dunin o Korze: "A może warto otwarcie powiedzieć: lubię czasem zapalić i domagam się legalizacji?"

- Napisałabym list do Kory, że może warto otwarcie powiedzieć: lubię czasem zapalić i domagam się legalizacji tej używki. Nie zrobię tego - pisze w ?Krytyce Politycznej? Kinga Dunin, pisarka.
- Kusi mnie, żeby jak Zbigniew Ziobro zwrócić się do nich (Kory i jej partnera Kamila Sipowicza - red.)z apelem -pisze w felietonie Kinga Dunin .



Dunin: apeluję jak Ziobro. Ale o coś innego

- Tym razem o to, żeby otwarcie zaczęli domagać się, by trawkę przenieść do używek. Ostrzegać, nie promować, ale zalegalizować. To znaczy przyznać dorosłym ludziom prawo, by decydowali, czy chcą korzystać z tej przyjemności?-?jak z wielu innych, może niezdrowych i niemoralnych, ale nie zakazanych - pisze pisarka, która już stanęła raz w obronie piosenkarki.

Kora (śledczy używają zgodnie z prawem skrótu Olga J.) została zatrzymana przez warszawską policję w czerwcu. W paczce nadesłanej na jej adres celnicy znaleźli marihuanę. Media donosiły wówczas, że przesyłka była zaadresowana na jej psa. Jak wówczas informowała policja, w jej domu znaleziono ok. 3 gramów narkotyku. Postawiono jej zarzuty i zwolniono. Do sądu trafił już akt oskarżenia. Piosenkarce grożą trzy lata więzienia.

Paczka na psa? Zabawne. Susz na potrzeby zawodowe? Też

- Napisałabym, że pomysł zamawiania przesyłki dla psa był oczywiście bardzo zabawny. No i co nam teraz zrobicie? Zyg-zyg-marchewka. Równie zabawne są deklaracje Kory, że nie pali oraz wyjaśnienia Kamila Sipowicza, że te 2 gramy dostał od wydawcy w celu wykonania ilustracji do książki. Nawet gdyby to była prawda, i tak nikt by w to nie uwierzył - stwierdza Dunin. - W ten sposób nie tyle walczą oni z władzą, ile ją ośmieszają, niestety ośmieszają też przy okazji siebie. I dlatego, żyjemy w kraju, w którym łatwiej o śmieszność niż poważne potraktowanie czegokolwiek - dodaje.

- Napisałabym list do Kory, że może warto otwarcie powiedzieć: lubię czasem zapalić i domagam się legalizacji tej używki. Nie zrobię tego. Bo kobiety w Polsce nie mają odwagi przyznać się do aborcji, chociaż uważają, że powinna być dostępna. Geje i lesbijki boją się coming outu. Owszem, czasem robią to jednostki, ale za to nie grozi więzienie. I nikogo do takiego ryzyka nie wolno nakłaniać. Również do ryzyka społecznego. Chociaż, jak już iść siedzieć, to chyba lepiej (estetyczniej) za poglądy niż za przyjemności. Są to akcje, które bezpieczniej i z większym efektem można by przeprowadzać zbiorowo. Ale to wymaga zaufania, umiejętności współdziałania, a z tym u nas trudno i nikt nie chce być samotnym kamikadze. Rozumiem to, bo sama też nie chcę - kończy.

Kulturoznawca: Sprawa Kory jest na pokaz. To schlebianie poglądom ultrakonserwy

DOSTĘP PREMIUM