Zwierzęta pod kołami. Czy ktoś w ogóle zwalnia, gdy widzi znak?

Nieuwaga kierowców, lekceważenie znaków i nadmierna prędkość - to główne przyczyny wypadków z udziałem dzikich zwierząt. Przełom lata i jesieni to okres, w którym tego typu zdarzeń jest najwięcej.
Dlaczego przy drogach jest tak dużo potrąconych zwierząt? - Drogi w lasach gęsto przecinają się z naturalnymi szlakami migracji zwierząt, o czym często zapominamy - mówi podleśniczy Dariusz Kowalski z Nadleśnictwa Trzebież (Zachodniopomorskie). - Dzień jest coraz krótszy. A szarówka, kiedy widoczność jest najgorsza, coraz dłuższa. Kierowcy rzadko zwalniają na widok znaku ostrzegającego przed dzikimi zwierzętami - dodaje.

Dlaczego zwierzęta w ogóle pojawiają się przy szosie? Kusi je... trawa. Ta, która rośnie przy asfalcie, regularnie koszona, jest świeża i soczysta, a we wrześniu na próżno jej szukać w głębi lasu czy na łąkach. Na dodatek często rosną tam różne gatunki ziół.

Wypadków z udziałem dzikich zwierząt w policyjnych statystykach praktycznie się nie odnotowuje. - W 2011 roku na całym Pomorzu Zachodnim mieliśmy zgłoszonych kilka takich spraw - mówi asp. Irena Kornicz z Komendy Wojewódzkiej w Szczecinie.

Zgłoś potrącenie. Nic ci nie grozi, zwierzę nie będzie cierpieć

Kierowcy przeważnie odjeżdżają z miejsca zdarzenia, nie informując o tym żadnych służb. A warto - za nieświadome potrącenie zwierzęcia nie grozi nam żadna kara, a po zgłoszeniu wypadku szczątki zwierzęcia nie tylko zostaną szybciej zutylizowane, ale też przebadane na wściekliznę - dodaje Kornicz.

Warto pamiętać, że prawo zezwala na dostrzelenie lub uśpienie cierpiącego zwierzęcia przez weterynarza lub myśliwego. Kierujący pojazdem nie może natomiast zabrać zwierzyny do domu. Jest to traktowane jak kłusownictwo.

Choć za potrącenie sarny czy lisa nie grozi nam mandat i tak może nas to słono kosztować. - Po zderzeniu z sarną klient miał do wymiany w samochodzie zderzak, nadkole, lampy i chłodnicę. Koszt? 1500 zł - opowiada szczeciński mechanik.

Od zderzenia ze zwierzęciem można się ubezpieczyć. Okazuje się nawet, że nie musi to nas słono kosztować. Najtańszy wariant, jaki udało nam się znaleźć dla auta wycenianego na około 30 tys. zł i zarejestrowanego w (gęsto zalesionej) gminie Police pod Szczecinem, to koszt ok. 270 zł rocznie. Auto ubezpieczone jest nie tylko od zderzenia ze zwierzęciem, ale także m.in. od kradzieży, wandalizmu czy gradobicia.

DOSTĘP PREMIUM