Duda i Adamowicz spierają się o "Lenina" na stoczni. "To idiotyczne, obydwaj się ośmieszają"

"Obie strony w tej sprawie oszalały" - tak Dominika Wielowieyska skomentowała w Poranku TOK FM spór prezydenta Gdańska i przewodniczącego "Solidarności" o to, czy napis "im. Lenina" powinien widnieć nad bramą wjazdową do stoczni gdańskiej. - Pogubili się, a już wydawało się, że kompromis jest możliwy - zauważa publicystka.
Decyzją Pawła Adamowicza kilka miesięcy temu do nazwy "Stocznia Gdańska" został przywrócony dopisek "im. Lenina". Był to gest nawiązujący do historycznej nazwy stoczni, która w czasach PRL nosiła właśnie to imię. Przedstawiciele miasta decyzję o przywróceniu napisu tłumaczyli "dbałością o historię". Ten rodzaj "dbałości" nie spodobał się jednak działaczom "Solidarności", którzy pod koniec sierpnia odspawali imię przywódcy rewolucji październikowej znad bramy stoczni.

- Teraz Adamowicz żąda zwrotu napisu i chce przywrócić stan poprzedni. Spór polega na tym, czy rzeczywiście stocznia ma mieć kształt historyczny, czy nie. Jednych razi ten fragment napisu "im. Lenina", inni uważają, że to wartość historyczna - relacjonowała w Poranku TOK FM Dominika Wielowieyska.



"Idiotyczny spór"

Zdaniem publicystki, spór szefa "Solidarności" i prezydenta Gdańska o dopisek "im. Lenina" przekroczył kolejne granice. - Obie strony w tej sprawie oszalały. Uważam, że się pogubiły, a był moment, kiedy wydawało się, że kompromis jest możliwy - kiedy ktoś tajemniczy na "im. Lenina" powiesił napis "Solidarność". To było dobrym wyjściem, bo z jednej strony przesłaniało to ten historyczny kształt, a z drugiej strony oddawało atmosferę z tamtych czasów - podkreśliła dziennikarka.

I podsumowała: - Obie strony postanowiły ze sobą walczyć i ten spór naprawdę jest idiotyczny. Panowie Duda i Adamowicz powinni się szybko dogadać, bo obydwaj się ośmieszają.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM