BBC o Polsce: Drakońskie kary dla pijanych rowerzystów

Brytyjska stacja krytykuje Polskę, za karanie więzieniem nietrzeźwych rowerzystów. Stacja przywołuje statystyki, według których za ten czyn wyroki odsiaduje 4 tys. osób.
W lipcu w portalu Gazeta.pl pisaliśmy o zaskakujących statystykach dotyczących karania pijanych rowerzystów. Dotarliśmy do danych, według których w ubiegłym roku za jazdę rowerem w stanie nietrzeźwym skazano 51 tys. osób. Ponad 4,5 tys. z nich wylądowało i wciąż siedzi w więzieniach. Publikowaliśmy też historie nadesłane przez czytelników, rozmawialiśmy z policją i służbą więzienną. A teraz sprawą zainteresowała się brytyjska telewizja.

"Drakońskie kary"

Stacja BBC wyemitowała materiał, w którym reporter opowiada o "drakońskich karach" dla nietrzeźwych rowerzystów w Polsce.

Telewizja nakręciła materiał w Żyrardowie. Reporter BBC towarzyszył patrolowi policji, który kontrolował trzeźwość rowerzystów. - Ten mężczyzna po wypiciu mógłby zostać skazany na rok więzienia - opowiada dziennikarz, wskazując na kontrolowanego przez funkcjonariuszy cyklistę.

Dalej reporter odwiedza jedno z polskich więzień. Rozmawia z mężczyzną, który nie chciał pokazać swojej twarzy, by nie zostać uznanym za kryminalistę. - Mam 9-letniego syna. Żona jest w tej chwili bez pracy. (...) Do końca kary zostało mi jeszcze 38 dni - opowiada osadzony, który skarży się, że nie może być teraz z bliskimi.

"To generuje duże koszty"

Telewizja rozmawia też z Pawłem Moczydłowskim, były szefem więziennictwa. Jego zdaniem polskie więzienia są przeludnione. - Pijani rowerzyści generują duże koszty - stwierdza Moczydłowski. [Wywiad z Moczydłowskim dla Gazeta.pl >> ]

Na koniec materiału reporter mówi o planowanej w Polsce zmianie prawa, która ma zliberalizować ustawę sprzed 12 lat.

Jak pisaliśmy wcześniej w Gazeta.pl, o zmianie prawa myśli m.in. prokurator generalny Andrzej Seremet. Twierdzi, że mimo restrykcyjnego prawa, liczba pijanych rowerzystów wcale nie maleje. - Zapełniają się tylko więzienia, a miesięczny koszt utrzymania osadzonego to 2,5 tys. zł. Już choćby z tego powodu należałoby się zastanowić, czy idziemy we właściwym kierunku - czytamy w piśmie przygotowanym przez prokuratora.

DOSTĘP PREMIUM