Polskie uczelnie jak Amber Gold? Raport OECD a rzeczywistość

Aż 47 proc. Polaków skończy studia wyższe przed 30. rokiem życia, prognozuje OECD. Polska jest liderem pod tym względem. Ale według Jana Wróbla nie do końca jest się z czego cieszyć. Bo poziom wyższych uczelni nie zachwyca. - W dużej mierze to edukacyjny Amber Gold. Człowiek wierzy, że coś dostanie - a dostaje figę - oceniał w TOK FM.
Na pierwszy rzut oka raport OECD to powód do dumy. Bo aż 47 proc. Polaków ukończy wyższe studia przed ukończeniem 30. roku życia. Tuż za naszymi plecami, jak informuje "Gazeta Wyborcza", są Wielka Brytania i Irlandia (po 42 proc.). A gospodarczy lider Europy - Niemcy - zajął dopiero 11. miejsce.

Ale statystyka to nie wszystko.

- Dlaczego czytając raport, zezłościłem się, zamiast uradować? Przecież w końcu jesteśmy pierwsi w jakiejś kategorii. I nie jest to kategoria: najwięcej niecelnych strzałów na bramkę. Złoszczę się, bo mam pewność, że poziom studiów, na które się udają młodzi Polacy, jest bardzo niski. W dużej mierze to edukacyjny Amber Gold. Człowiek wierzy, że coś dostanie - a dostaje figę - komentował Jan Wróbel, publicysta TOK FM i dyrektor liceum



Ważna jest jakość, a nie ilość

Według gości magazynu EKG w edukacji nie liczy się ilość, a jakość. Nie można zapominać o tym, co kryje się za tymi 47 proc. Polaków, którzy chwalić się będą dyplomami wyższych uczelni.

- Jakie uczelnie kończą Polacy? Ile polskich uczelni jest w najwyższych rankingach? Zero. A jeśli są, to dopiero w czwartej setce zestawienia - mówił Wojciech Roman z Equity Partners.

Jak podkreśla Henryka Bochniarz, to pracodawcy są tymi, którzy mogą bardzo dużo powiedzieć o jakości kształcenia na polskich uczelniach. I niestety, niewiele dobrego mają do powiedzenia.

- Rozziew między oczekiwaniami tych młodych ludzi a oczekiwaniami rynku pracy jest coraz większy. To bardzo niepokojące. Powodem do niezadowolenia jest też to, że negatywnym efektem coraz większej liczby studiujących Polaków jest prawie zupełny upadek szkolnictwa zawodowego - oceniła szefowa Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.

Lepsza słaba szkoła niż żadna...

Mimo tak krytycznych ocen Henryka Bochniarz nie ma wątpliwości, że każde studia są lepsze od bycia bezrobotnym. - Bo nawet kiepska szkoła otwiera głowę. I młodzi ludzie mają większe szanse na znalezienie pracy - przekonywała.

Warto przypomnieć, że jeszcze w 2002 roku niespełna 10 proc. Polaków miało wyższe wykształcenie. A już w 2011 roku, jak wynika ze spisu powszechnego, było to ponad 17 proc.

DOSTĘP PREMIUM