Lis: Prowokacja "GPC"? Jak CBA w sprawie Sawickiej. Prowokują, aby udowodnić...

Prowokacja "GPC" budzi wątpliwości Tomasza Lisa. - Mamy trochę do czynienia z sytuacją a la pani Sawicka, kiedy CBA próbowało sprowokować sytuację, żeby czegoś dowieść - oceniał w TOK FM. Choć szef "Newsweeka" nie dyskredytuje tego, że dzięki "GPC" dowiedzieliśmy się, że sędzia Milewski nie ma najmocniejszego charakteru.
Tomasz Lis prowokacji ujawnionej przez "Gazetę Polską Codzienną" przeciwstawia sprawę słynnych taśm Renaty Beger.

W przypadku sprawy ujawnionej w programie stacji TVN Lis nie ma wątpliwości, że prowokacja była głęboko uzasadniona. Inaczej jest, jeśli chodzi o ocenę nagrań z rozmów, jakie sędzia Ryszard Milewski przeprowadził z osobą, która podawała się za asystenta szefa kancelarii premiera.

- Wiem, że ryzykowne jest niuansowanie tych spraw. Ale uważam, że trochę inaczej trzeba rozpatrywać sytuację, kiedy istnieje uzasadnione podejrzenie, że mamy do czynienia z działania na pograniczu prawa. Ale w przypadku sędziego mamy do czynienia z sytuacją a la pani Sawicka, kiedy CBA prowokowało pewną sytuację, żeby czegoś dowieść - tłumaczył Lis w "Poranku Radia TOK FM".

Gdzie ta gęsta sieć powiązań?

Tomasz Wołek podziela wątpliwości redaktora naczelnego tygodnika "Newsweek". I wskazuje, że prowokacja z gdańskim sędzią w roli głównej mogła być "fragmentem polowania z nagonką na premiera Tuska". - Może liczyli na dalej idące deklaracje? Paradoksalnie ta akcja pokazała, że KPRM nie ma nic za uszami. Że tam nie ma mitycznego układu oplatającego wszystko gęstą siecią - podkreślał publicysta w "Poranku Radia TOK FM".



Ale uwagi pod adresem "GPC" nie zmieniają jednoznacznie negatywnej oceny zachowania prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku. - On powinien tę rozmowę szybko przerwać. Albo skierować na takie tory, żeby nie było cienia wątpliwości na temat jego zachowania - stwierdził Wołek.

Sędzia Ryszard Milewski konsekwentnie zapewnia, że jest niewinny. I uważa, że nie ma powodu, aby podał się do dymisji.

Ale prawdopodobnie i tak będzie musiał pożegnać się ze stanowiskiem. Jego dymisji chce minister sprawiedliwości. Jarosław Gowin czeka na opinie Krajowej rady Sądowniczej, która jest niezbędna do odwołania sędziego. Decyzję KRS możemy poznać 26 września.

DOSTĘP PREMIUM