Parytety ''jak świńska grypa''? Paradowska i Środa vs. Magierowski

Magdalena Środa i Janina Paradowska krytykują opinię Marka Magierowskiego. W weekendowej ?Rzeczpospolitej? pisał: Epidemia parytetów szerzy się szybciej niż epidemia wściekłych krów, świńskiej grypy i SARS razem wzięte. - Cóż za elegancja sformułowań... - ironizuje Paradowska.
Tekst Magierowskiego ukazał się w weekendowym dodatku do "Rzeczpospolitej" Puls-Minus. Publicysta pisze o tym, że na ważne stanowiska forsowane są kobiety, a ich największym atutem jest płeć. Magierowski pisze: Epidemia parytetów szerzy się szybciej niż epidemia wściekłych krów, świńskiej grypy i SARS razem wzięte. Parytety w parlamentach. Parytety w rządach. "Różnorodność" w giełdowych spółkach. A teraz jeszcze genderowa rewolucja w Europejskim Banku Centralnym. Trudno to wszystko przełknąć za jednym zamachem, lecz jest wielce prawdopodobne, iż będziemy musieli z tym szaleństwem żyć. Przynajmniej dopóty, dopóki odgłos milionów palców stukających w czoła nie zagłuszy tej przyprawiającej o mdłości, feministycznej propagandy. Nic dobrego z tego nie będzie, a jeśli ktoś wierzy, że będzie, to znaczy, iż oszukuje własny intelekt - pisze. Ma to być sztuczny twór, który przypomina "inżynierię społeczną" z czasów PRL.

Larum ze strachu?

- Cóż za elegancja sformułowań... - ironizuje w dzisiejszym wydaniu "Polityki" Janina Paradowska. - Ale o co chodzi? O damską "epidemię" parytetów w gospodarce zwłaszcza w spółkach. Widać panowie umierają ze strachu, aby ich prof. Środa ze spółek nie pogoniła - ironizuje publicystka.

Magierowski pisze także, że kobiety, które tak walczą o swoje prawa (w krajach Zachodu - podpowiada publicysta) i tak mają o niebo lepiej niż kobiety np. w krajach muzułmańskich. - Feministkom udało się wdrukować w umysły dużej części społeczeństwa obraz kobiety ciemiężonej przez mężczyzn, represjonowanej i bezbronnej wobec wszechobecnej agresji samców. W Polsce dodatkowo wrzuca się do tego kotła instytucję Kościoła katolickiego jako ostatnią, zatęchłą redutę patriarchalnych porządków oraz - rzecz jasna - samych katolików od ponad 2000 lat przeszkadzających kobietom w samospełnieniu się - pisze w tekście.

Większe kompetencje ma przecież kolega ze studiów

Magdalena Środa komentuje na łamach dzisiejszej "Gazety Wyborczej": Magierowski jest zwolennikiem metod naturalnych (i w życiu społecznym, i - zapewne - biologicznym). I tak: obsadzanie stanowisk członkami rodziny, kolesiami partyjnymi, przyjaciółmi ze studiów i "od kieliszka" wydaje mu się czymś naturalnym i uzasadnionym, a wspieranie kobiet (czarnoskórych, Indian etc.) czymś sztucznym i nieuzasadnionym - pisze prof. Środa.

Jaka jest wola Boża?

- No bo jak się wspiera kumpla czy pociotka, to jest to zgodne z wolą bożą, a jak obcą kobietę, o której wiadomo, że zgodnie z wolą Bożą powinna siedzieć w domu, to jest to "inżynieria". Gdy przy Okrągłym Stole ustalano kwoty wyborcze (ile dla "Solidarności", a ile dla komunistów) to - według Magierowskiego - było to zapewne całkiem naturalne. Tak jak "naturalne" jest to, że każda rządząca koalicja zaczyna od kwot, dzięki którym ministrem - dajmy na to - rolnictwa czy edukacji zostaje przedstawiciel danej partii, a nie ktoś kompetentny. Bo taka jest "natura" umowy koalicyjnej. W radach nadzorczych, zarządach spółek czy na listach wyborczych (na pierwszych miejscach) w sposób "naturalny" znajdują się mężczyźni, ale nie dlatego, że są mężczyznami, ale dlatego że są kompetentni, wykształceni i bardzo zdolni. Bo mężczyźni tacy - zgodnie z wolą Bożą - są.

DOSTĘP PREMIUM