50 zł na jedzenie na miesiąc. Da się za to przeżyć? Student z Poznania sprawdza

Czy w Polsce można przeżyć miesiąc za 50 zł? Z wyzwaniem postanowił zmierzyć się student z Poznania. Nie chce zdradzać swojej tożsamości, a relacje z kolejnych dni eksperymentu zamieszcza na blogu i facebookowym fanpage'u... i dorobił się już sporej grupy komentatorów.
Eksperyment rozpoczął się 10 września. Student na swojej stronie tłumaczy: "Jest to efektem małego zakładu, a przy okazji chcę się przekonać, czy jest to w ogóle możliwe, przy obecnych cenach w Polsce. Nie robię tego z powodów finansowych, zarabiam całkiem nieźle, spokojnie mi starcza, żeby żyć na przyzwoitym poziomie".

Co najtaniej przyrządzić?

Po 11 dniach na koncie eksperymentatora jest już mniej niż 20 zł, ale w wytrwaniu w postanowieniu wspierają go czytelnicy bloga. Doradzają, jak najtaniej przyrządzić potrawy. Za radą jednej z komentatorek tanim domowym sposobem zrobił np. spaghetti:

"Udało mi się kupić koncentrat pomidorowy w naprawdę świetnej cenie (240 g za 1,45 zł). Dzisiaj zużyłem tylko trochę, przez co sos wyszedł odrobinę za »słaby «, mimo to bardzo skutecznie poprawił smak makaronu. Do sosu dodałem jeszcze resztę cebuli, która została mi z ostatniego gotowania. Jeśli tylko będę miał bazylię lub oregano, to powinno smakować naprawdę świetnie".

Gdy w swoim "dzienniku" bohater zaczął narzekać na wysoką cenę chleba, z pomocą przyszedł internauta o nicku Wafel: "Proponuję pieczywo robić sobie samemu, np. chleb arabski (wyrzucić olej) albo ciasto do tortilli (bez masła lub z)". Do wpisu Wafel dołączył również odpowiednie linki do stron z przepisami.

Z kolei vin zaproponował małe urozmaicenie do diety studenta, w której często przeważa makaron i ryż: "Polecam wariację mac&cheese. Do roztopionego tłuszczu dodajesz troszkę mąki i mleka, później jak najwięcej sera, gotujesz aż wszystkie składniki się rozpuszczą. Dodajesz sól i pieprz. Ciepły sos łączysz z makaronem. Okropnie zapychające, można też dodać podsmażone kawałki boczku, kiełbasy lub szynki do sosu serowego. W supermarketach można znaleźć skrawki serowe dość tanio, są sprzedawane z przeznaczeniem na pizzę".

"Wycieczki degustacyjne"

Wśród porad pojawiają się też "wycieczki na degustacje" w pobliskich marketach. Były też osoby, które podpowiadały, by skorzystać z jadłodajni dla osób bezdomnych. Ale eksperymentujący za taką poradę, grzecznie, ale stanowczo podziękował, dodając, że w ten sposób zabierałby jedzenie naprawdę potrzebującym, a nie taki przyświeca mu cel.

Bohater bloga żywi się też warzywami i owocami, a także płatkami śniadaniowymi z mlekiem. Tylko raz zdarzyło mu się skosztować zupkę chińską, która - wydawałoby się - jest najtańszym sposobem na zjedzenie obiadu. Czasem jednak przychodzą chwile zwątpienia: "...i chęć wyskoczenia do jakiegoś McDonalda, ale jakoś skutecznie z tym walczę. Bardzo brakuje mi też słodyczy i wiem, że bez nich na pewno nie wytrzymam pozostałych (...) dni, dlatego będę musiał coś wymyślić".

Efekt "diety"?

Poznański student twierdzi, że zrezygnuje z eksperymentu, jeśli będzie on źle wpływać na jego zdrowie. Na razie przekonuje na łamach bloga, że czuje się dobrze i że jednym z efektów "diety" jest spadek wagi: w ciągu jej pierwszego tygodnia stracił 2 kilogramy.

Eksperyment - co zaznacza pomysłodawca - dotyczy tylko żywienia. Nie zamierza oszczędzać na czynszu, abonamencie telefonicznym i bilecie miesięcznym na komunikację miejską.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM