Graff: kobiety powinny chcieć czegoś więcej niż równy kawałek tortu

Ambicją Kongresu Kobiet powinno być coś więcej niż wyszarpanie dla kobiet większego kawałka tortu. Czas zastanowić się nad sposobem dystrybucji tortu. A może nawet nad proporcjami składników. Ten tort - czyli zasoby, jakimi dysponuje polskie społeczeństwo, a patrząc szerzej, Unia Europejska i globalizujący się świat - jest w głębokim kryzysie. Jest kiepsko; będzie gorzej - pisze w ?Gazecie Wyborczej? Agnieszka Graff.
Kongres Kobiet powinien zabiegać o coś innego niż o to, by wśród ludzi bogatych i wpływowych było coraz więcej osób noszących spódnice. Jesteśmy ruchem społecznym działającym na rzecz równości, a nie - jak sądzą niektórzy nasi krytycy - lobby kobiet sukcesu, wąskiej i elitarnej grupy, która ma dostęp do władzy i pieniędzy i chce ten dostęp poszerzyć - pisze w "Gazecie Wyborczej" Agnieszka Graff, feministka i pisarka.

Ambicją Kongresu Kobiet powinno być coś więcej niż wyszarpanie dla kobiet większego kawałka tortu. Czas zastanowić się nad sposobem dystrybucji tortu. A może nawet nad proporcjami składników. Ten tort - czyli zasoby, jakimi dysponuje polskie społeczeństwo, a patrząc szerzej, Unia Europejska i globalizujący się świat - jest w głębokim kryzysie. Jest kiepsko; będzie gorzej - dodaje. Feministka pisze, że w konsternację wprawiło ją hasło tegorocznego KK "Aktywność, przedsiębiorczość, niezależność". Graff pisze, że ze słowem "przedsiębiorczość" ma problem. Jej zdaniem "służy ono w Polsce piętnowaniu ludzi biednych jako roszczeniowych nieudaczników, a jednocześnie zwalnianiu państwa od odpowiedzialności za biedę, za wyrównywanie szans". - Kult przedsiębiorczości przyczynił się też do zepchnięcia na margines życia społecznego sfery kultury i edukacji. Zamyka się szkoły, likwiduje biblioteki publiczne - pisze Agnieszka Graff. Feministka na łamach weekendowego wydania "Gazety Wyborczej" stwierdza, że kultura i edukacja zostały zepchnięte na margines. - Liczy się tylko "gospodarka, głupcze". To sfery, w których pracuje znacznie więcej kobiet niż mężczyzn: nauczycielki, bibliotekarki, pracownice instytucji kultury i sztuki. Z punktu widzenia Polski "przedsiębiorczej" to są po prostu osoby przegrane. Okazały się za mało "elastyczne" i "kreatywne". Czy to właśnie ma im do powiedzenia Kongres Kobiet? Czy też będziemy walczyć o dowartościowanie ich pracy? - Jeśli jesteśmy ruchem społecznym, a nie tylko coroczną imprezą "kobiet sukcesu", to nie wolno nam myśleć w kategoriach opłacalności - efektywności ekonomicznej. W kongresowym myśleniu o aktywności i przedsiębiorczości musi znaleźć się miejsce na sprawiedliwość. Równość to coś więcej i coś innego niż równy kawałek tortu.

Cały tekst Agnieszki Graff w sobotnio-niedzielnym wydaniu "GW" i na stronie wyborcza.pl (dostęp płatny ).

DOSTĘP PREMIUM