Kpt. Wrona nie musiał lądować awaryjnie? "Samolot był sprawny"

Rządowa komisja badająca kulisy awaryjnego lądowania boeinga LOT na warszawskim Okęciu rzuci cień na pilotów, w tym bohaterskiego kapitana Tadeusza Wronę - donosi "Wprost". Według informacji tygodnika raport Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych zawiera sugestię, że załoga mogła normalnie wylądować, bo samolot był sprawny.
Jak zauważa tygodnik "Wprost", dokument z prac komisji to najbardziej oczekiwany lotniczy raport od czasów katastrofy prezydenckiego tupolewa w Smoleńsku.

Blisko rok temu, 1 listopada, kpt. Tadeusz Wrona posadził boeinga 767-300 polskich linii LOT lecącego z Newarku do Warszawy na brzuchu. Nikomu z 220 pasażerów i 11 członków załogi nic się nie stało. Teraz w ciągu miesiąca ma być gotowa ostateczna wersja opisująca okoliczności tego wydarzenia.



W niespełna miesiąc po awaryjnym lądowaniu powstał wstępny raport i już wtedy pojawiły się pierwsze wątpliwości dotyczące zachowania załogi i działania systemów samolotu. Zaledwie po dwóch minutach od startu z lotniska Newark pękł przewód w systemie hydraulicznym i przestał działać system wysuwania podwozia.

W takiej sytuacji załodze pozostaje jeszcze awaryjny system otwierania podwozia. Oparty jest on na oddzielnym silniku elektrycznym. Komisja szybko ustaliła, że system był sprawny. Czemu zatem załoga z niego nie skorzystała? To największa zagadka listopadowego wypadku. Winny jest bezpiecznik.

Tygodnik "Wprost" dokładnie opisał miejsce w kokpicie boeinga, w którym znajduje się panel z bezpiecznikami. Jeden z nich, o symbolu C829 BAT BUS DISTR, odpowiada za kilka awaryjnych instalacji, w tym system awaryjnego otwierania podwozia. Jeśli bezpiecznik jest włączony, to owe instalacje działają. Jeśli włączony nie jest - są nieaktywne.

Wieża: A bezpiecznik? Załoga: Włączony

Jedną z kluczowych rzeczy, które załoga słyszy od swych przewodników z wieży stołecznego lotniska, jest pytanie o zapasowy system wysuwania podwozia. Odpowiada, że - podobnie jak system hydrauliczny - także nie działa. Wieża pyta: czy bezpiecznik jest włączony? Nagrania z czarnych skrzynek zarejestrowały zarówno to pytanie, jak i odpowiedź: "Tak".

"Wprost" przypomina to, co tuż po lądowaniu ustalili przedstawiciele Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. W kabinie boeinga zastali wybity bezpiecznik, czyli wyłączony. A widać to wyraźnie, bo ma białą obwódkę.

Gdyby bezpiecznik był włączony, to nie byłoby dramatycznego lądowania na warszawskim Okęciu.

- To niezły pasztet, bo nie wiemy, czy to załoga popełniła błąd, czy odpowiedzialność spada na producenta maszyny - mówi w grudniu zeszłego roku "Gazecie Wyborczej" pilot znający opublikowany wstępny raport o wypadku boeinga.

Dowód na to, że instalacja awaryjna była sprawna, komisja miała już w dniu wypadku. Kiedy po wejściu do samolotu eksperci włączyli bezpiecznik, podwozie zostało wysunięte bez najmniejszego problemu. Cała ekipa ratunkowa stała w osłupieniu.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (31)
Kpt. Wrona nie musiał lądować awaryjnie? "Samolot był sprawny"
Zaloguj się
  • adalbert.13

    Oceniono 5 razy 5

    To co? Kolejna perełka w koronie polskiego lotnictwa?
    Tylko się udało? Bo Bóg chroni pilotów cywilnych? A wojskowych nie?
    Fuks czy głupota.

  • ciemnyludd

    Oceniono 8 razy 4

    TYPOWA SENSACJA według "Wprost" ... Jest nie do uwierzenia aby krążąc godzinę nad lotniskiem ZAŁOGA NIE SPRAWDZIŁA stanu włączenia bezpieczników systemu podwozia, od czego zaczyna nawet stewardessa, gdy jej w domu zgaśnie światło...

  • pannamarianna777

    Oceniono 5 razy 3

    Zapytam jak blondynka. Bo z techniką jestem strasznie na bakier.
    Czy jeśli kapitan Wrona miał wątpliwości (nawet niesłuszne) to powinien ten problem rozwiązać jak zrobił, czy ryzykować życie pasażerów i załogi?
    Rozwaga czy "jakoś tam be..."
    A gdyby stało się nieszczęście - 3 lata pisaniny na temat murowane. Bo przecież nie pisania.

    P.s. Strasznie boję się latać samolotem
    Ale widok na filmie startującego olbrzyma jest fascynujący. Jako cud techniki i z radości, że mnie tam nie ma

  • jezierskiadam

    Oceniono 5 razy 3

    @adalbert.13
    Wyjaśniać trzeba wielu.
    Wielu nie miało na maturze matematyki ani fizyki, albo zdało ją na 35%.
    Nie tylko świnie i maciorki nie mają pojęcia o katastrofach lotniczych.
    Ludzie też najczęściej nieuczone. Wielu chwali się w telewizjach: "Byłem noga z matematyki, a zobaczcie jak wysoko zaszedłem".
    Ciebie to nie dotyczy, bo z przedmiotów ścisłych byłeś prymusem.

    PS. Czytałeś Dantego ???
    :)))

  • jezierskiadam

    Oceniono 9 razy 3

    Tak było, jak tu jest opisane. Dowiedziałem się o tym 2 listopada. Zadzwoniłem do znajomego pilota Lufthanzy, żeby zapytać, co wie o tym lądowaniu
    Opowiedział dokładnie to, co dziś zostało ogłoszone we "Wprost".
    Chcecie to wierzcie w "prawdy" mediów.
    Np. Na temat Syrii albo Iranu.
    :(((

  • bogatata

    Oceniono 11 razy 1

    To wszystko było jasne od bardzo dawna i bardzo dziwny był ten cyrk z odznaczeniami i bohaterami narodowymi.To zwykła niewiedza i braki w wyszkoleniu wyprodukowały tego "bohatera".Teraz będzie to nareszcie oficjalnie potwierdzone.Po prostu pan "bohater" Wrona swoją ignorancją naraził życie masy ludzi,za co został odznaczony i uznany za bohatera.Cała głupkowata Polska,nic dodać ,nic ująć............

  • kwapek-3

    Oceniono 12 razy 0

    Rok temu zadałem 3 pytania, w tym m. in. czy p. Wrona kontaktował się z wieżą - jak postępować w przypadku problemów z awaryjnym systemem wypuszczania podwozia. Jakiś przygłup (nick'u nie chce mi się pamiętać) poradził mi, abym się stuknął młotkiem w głowę. Problem niedouczonych pilotów, (zarówno cywilnych jak i wojskowych), stanowi coraz większe niebezpieczeństwo dla pasażerów LOT-u.
    Nie da się pominąć roli Prezydenta w tej sprawie, który przyznając bezmyślnie odznaczenia dla kpt. Wrony, zupełnie niepotrzebnie stawia majestat tego Urzędu, w co najmniej dwuznacznym świetle.

  • zdzisek1949

    Oceniono 10 razy -2

    Kpt. Wrona niedawno był wielkim bohaterem odznaczanym medalami i odznaczeniami
    przez premiera D.Tuska i prezydenta B.Komorowskiego wożonym po zakładach pracy
    i szkołach gdzie wręczano mu naręcza kwiatów a na akademiach on opowiadał o swoim bohaterskim
    czynie czyli lądowaniu w bitej pianie. A media takie jak "GW",radio Tok FM czy TVN i TVN 24
    na okrągło nawet powiem do znudzenia przeprowadzały z nim wywiady gdzie on opowiadał
    ze szczegółami o swym bohaterstwie. Powyższe media mówiąc o jego czynie i kunszcie a nawet
    majstersztyku w pilotażu samolotu podkreślały właściwe szkolenie pilotów cywilnych,krytykując
    szkolenie pilotów wojskowych (patrz katastrofa smoleńska). Ale okazuje się,że ten zrobiony dla
    potrzeb rządzącej koalicji bohater to typowy nieudacznik, który nie potrafił użyć awaryjnego systemu,
    który pozwolił by mu bezpiecznie wylądować nie narażając pasażerów na niebezpieczeństwo
    i uszkodzenie samolotu. Czekam kiedy te media napiszą prawdę i powiedzą wysunęliśmy
    wnioski,które mijały się z prawdą.
    Po podobnym wpisie cenzor z portalu informacyjnego Tok FM wiem,że uzależnionego od łże "GW"
    i łże Agory napisał "Twój komentarz budzi nasz niepokój itd" - gratuluję cenzury - komuna wróciła.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX