"Nie ma 'obecnego' kryzysu wymiaru sprawiedliwości. To fikcja - afery są w każdej demokracji"

"Obecny (podkreślam ten przymiotnik) kryzys wymiaru sprawiedliwości to fikcja. 'Afery', z jakimi mamy do czynienia, to przykłady błędów zdarzających się już wcześniej albo napięć, które występują od czasu do czasu we wszystkich demokracjach" - pisze dla KulturyLiberalnej.pl prof. Ewa Łętowska.
Ewa Łętowska, była sędzia Trybunału Konstytucyjnego, pisze w serwisie KulturaLiberalna o rzekomym kryzysie wymiaru sprawiedliwości. Jej zdaniem jednak nie ma czegoś takiego jak "obecny" jego kryzys, jest za to kryzys świadomości "niezbyt wykształconych ludzi - nie tylko sędziów i prokuratorów, ale również ministra sprawiedliwości. Mimo 'afer' nadal jedziemy, i tym razem żaden wagon się nie wykoleił. Koniecznie jednak wyciągnijmy z obecnej sytuacji wnioski" - pisze.

Łętowska dodaje, że wspomniany "obecny" kryzys wymiaru sprawiedliwości to fikcja, afery zaś, które ostatnio wstrząsają Polską, to "przykłady błędów zdarzających się już wcześniej albo napięć, które występują od czasu do czasu we wszystkich demokracjach". Profesor ocenia: "Co prawda, przez nasze niedoświadczenie i brak właściwie wykształconych tendencji demokratycznych niektóre zjawiska są w Polsce bardziej dotkliwe, szczególnie jeśli decydują się o nich pisać media. Kiedyś jednak nie robiły tego tak chętnie jak obecnie - stąd wrażenie wszechogarniającego trzecią władzę kryzysu".

Gowin? Nie jest świadomy, jakich środków może użyć...

Autorka KulturyLiberalnej komentuje też ostatnią aferę w gdańskim sądzie. Jej zdaniem, nie tylko sędzia, który rozmawiał z osobą podającą się za pracownika szefa kancelarii premiera, okazał się naiwny, ale także sam minister sprawiedliwości nie uniknął naiwności w swoich reakcjach. "Jego słynne już słowa: 'Mam w nosie literę przepisów, ważny jest ich duch' są niezwykle pouczające. Wynikały przede wszystkim z niewiedzy - minister Gowin nie jest świadomy, jakich środków wolno mu użyć w sprawowaniu nadzoru nad funkcjonowaniem sądów. Ma zapewnione pewne kompetencje i środki, wyraźnie wskazane w prawie, uznane za konstytucyjne, ale mimo to chce ten nadzór sprawować środkami, które są w prawie nieprzewidziane. On najwyraźniej prawa po prostu nie zna".

Zdaniem Łętowskiej jednak "jedziemy po dobrych torach, wagony zmierzają w dobrym kierunku (demokracja)". Problemem jednak jest to, że czasami na "szynach" coś się pojawia i symboliczny wagon się wykoleja. "Wtedy trzeba bić na alarm, zaciągać hamulec, przestawiać zwrotnicę. Jednak tym razem żaden wagon się nie wykoleił. Nie oznacza to oczywiście, że wszystko jest w porządku w systemie - jest on jest niewydolny i łatwo mnożyć jego niedoskonałości - ale ogólny kierunek jest prawidłowy. Zawiniła natomiast, panująca nie tylko w wymiarze sprawiedliwości, oportunistyczna kultura pracy" - pisze sędzia.

I podsumowuje: "Do rozdmuchania ostatnich wypadków do rozmiarów kryzysu przyczyniła się z pewnością ich medialność oraz powszechny brak wiedzy o nowoczesnym prawie. Prawo to nie jest tablica logarytmiczna, jak myśli naiwnie wiele osób. To raczej pewna wiedza o środkach i metodach działania. Jednak w naszym stabloidyzowanym świecie szukamy prostych odpowiedzi: kto jest winien, gdzie polecą głowy, bo to jest spektakularne".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM