Komu jest potrzebny Instytut Wymiaru Sprawiedliwości? Utrzymanie: ponad 3 mln zł rocznie

Co dalej z Instytutem Wymiaru Sprawiedliwości? W piątek ma być nowy statut. Potem konkurs na dyrektora - czytamy w "Gazecie Wyborczej". - Każde nowe kierownictwo resortu zastanawiało się, czy nie zlikwidować Instytutu, ale trwamy. Bo jesteśmy ważni i potrzebni - twierdzi jego obecny dyrektor prof. Andrzej Siemaszko.
IWS mieści się w rokokowym Pałacyku Wessla przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Podlega ministrowi sprawiedliwości. Rocznie kosztuje 3,3 mln zł. Szyld IWS pewnie zostanie, ale ministerstwo zapowiada jego głęboką zmianę. Najbardziej znana i ceniona publikacja to "Atlas przestępczości" (w przygotowaniu jest piąta edycja), a także opracowanie sędziego Jacka Sadomskiego o ochronie dóbr osobistych (jego doktorat).

- Każde nowe kierownictwo resortu zastanawiało się, czy nie zlikwidować Instytutu, ale trwamy. Bo jesteśmy ważni i potrzebni - twierdzi dyr. IWS prof. Andrzej Siemaszko.

- IWS jest anachronicznym pomysłem. Wątpliwa jest przydatność prac instytutu dla kreowania jakiejś polityki ministra. Jego dokonania nawet na tle polskiej, nie mówiąc o europejskiej nauce, są minimalne - ocenia były wiceminister sprawiedliwości (do marca 2011) Jacek Czaja, sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Cały tekst w piątkowej "Gazecie Wyborczej".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM