Co prokuratura ma na Starucha? "Wprost": Niewiele

- Prokurator ma niewiele dowodów na to, że Staruch popełnił jakiekolwiek przestępstwo - twierdzi "Wprost". Lider kibiców warszawskiej Legii od czterech miesięcy siedzi w areszcie pod zarzutem handlu narkotykami.
Według informacji "Wprost" w aktach sprawy, przy uzasadnieniu zarzutów i postanowieniach o areszcie są tylko zeznania świadka koronnego - Marka H. - Bywa, że (zeznania H. - red.) są niekonkretne i sprzeczne z jego wcześniejszymi zeznaniami - pisze tygodnik.

H. mówił o Staruchu przy okazji zeznań dotyczących kibolskiej grupy Teddy Boys 95, której członkowie mieli handlować narkotykami na ogromną skalę. Dzięki zeznaniom Marka H. policja zatrzymała kilkudziesięciu członków grupy, ale Staruch nigdy w niej nie był.

Sam H. wspomniał o Staruchu w kilkunastu zdaniach. Według "Wprost" zeznał, że Staruch kupił od niego kilogram amfetaminy. Ale transakcja miała odbyć się przez pośrednika i świadek koronny wcale jej świadkiem nie był. W dodatku - pisze "Wprost" - H. zeznał, że na miejsce późniejszej transakcji Staruch podjechał toyotą corollą - samochodem, którego nigdy nie miał.

Więcej o dowodach ws. Starucha przeczytasz w poniedziałkowym "Wprost"

DOSTĘP PREMIUM