Konspiratorzy z czasów PRL mogą mieć wyższe emerytury, ale się nie zgłaszają. "Róbcie to"

Tylko 866 osób zgłosiło się do Urzędu ds. Kombatantów, by dostać potrzebne do emerytury świadectwa walki z systemem w czasach PRL - podaje "Gazeta Wyborcza". - Wielu dawnych opozycjonistów jest w trudnej sytuacji życiowej, mamy wobec nich obowiązek - mówi senator Józef Pinior.
Pinior - legenda opozycji solidarnościowej (w stanie wojennym uratował 80 mln zł związkowych pieniędzy) - wystąpił wczoraj podczas inauguracji ogólnopolskiej kampanii pod hasłem "Konspiratorze, odbierz świadectwo pracy". - Część z nas osiągnęła sukces, dziś nadaje ton polskiej demokracji. Ale wielu z tych, dzięki którym mamy wolną Polskę, nie potrafiło się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Stoimy przed moralnym wyzwaniem, by coś dla nich zrobić - powiedział.

Akcję organizują europoseł Paweł Zalewski i Stowarzyszenie Wolnego Słowa skupiające wydawców, drukarzy i kolporterów podziemnej prasy oraz książek wydawanych poza cenzurą w latach 70. i 80. Przypominają, że od 13 lat obowiązuje nowelizacja ustawy o emeryturach i rentach. Pozwala ona osobom, które w czasach PRL pracowały dla podziemia (a więc nielegalnie), zaliczyć te lata do okresu, od którego oblicza się wysokość emerytury. Jest również wsparciem dla tych, którzy z powodu represji politycznych nie mogli w systemie totalitarnym dostać pracy i teraz brakuje im lat do emerytury.

- Wiemy, że bardzo mało osób wystąpiło o dokumenty poświadczające ich działalność, chcemy je zachęcić, by to robiły - powiedział Zalewski.

Więcej w internetowym wydaniu "Gazety Wyborczej"

DOSTĘP PREMIUM