"Bóg dał dzieci, da i na dzieci"? Środa: Nie da. Kościół i państwo także nie

"Kościół traktuje hasło 'otwierania się na dar życia' jako pochwałę przypadkowości - nie masz środków antykoncepcyjnych, wpadniesz i urodzisz - a potem będzie zgodnie z zasadą 'Bóg dał dzieci, da i na dzieci'. Nie da" - pisze w "Gazecie Wyborczej" prof. Magdalena Środa.
Etyczka komentuje w "GW" list pasterski biskupów, dotyczący uznania Jana Pawła II "papieżem rodziny". Według hierarchów właśnie "papież rodziny" miałby pomóc w "otwieraniu rodziny na dar życia". "Chciałoby się powiedzieć: 'Nie tędy droga!'" - komentuje prof. Środa.

Bóg da? "Nie da. Kościół też nie"

Dlaczego filozofka tak twierdzi? "'Tradycyjna rodzina' odchodzi bowiem do lamusa historii. Rozkwitała ona w czasach, gdy kobiety traktowano jako obywateli drugiej kategorii, twierdząc, że nadają się one wyłącznie do rodzenia i posługi. Dziś kobiety mają nieco inne aspiracje, są lepiej wykształcone niż mężczyźni i chcą być niezależne. Jedynym sposobem, by wzmocnić rodzinę, jest więc promowanie jej partnerskiego charakteru: wspólne obowiązki, wspólne przywileje, porzucenie stereotypów, wymiana ról" - podkreśla.

I dodaje, że jej zdaniem nie można wymuszać na kobietach rodzenia dzieci. "Tymczasem Kościół traktuje hasło 'otwierania się na dar życia' jako pochwałę przypadkowości - nie masz środków antykoncepcyjnych, wpadniesz i urodzisz - a potem będzie zgodnie z zasadą 'Bóg dał dzieci, da i na dzieci'. Nie da. Kościół i państwo także nie. Wysoka dzietność jest głównie w krajach, gdzie kobieta może w sposób wolny decydować o własnym macierzyństwie, gdzie ma opiekę dla dzieci i pracę dla siebie. W Polsce tego wszystkiego nie ma" - argumentuje Środa.

Cały komentarz w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".

DOSTĘP PREMIUM