Gowin: Brytyjczycy mają Monty Pythona, my mamy PZPN

- Zastanawialiśmy się z ambasadorem Wielkiej Brytanii, czy nie wbiec na murawę i nie zacząć tej wody usuwać - mówi w TVN24 minister sprawiedliwości Jarosław Gowin, który był wczoraj na Stadionie Narodowym. - Nie ma takiej rzeczy, której PZPN nie byłby w stanie schrzanić - konstatuje i dodaje, że ?Brytyjczycy mają Monty Pythona, a my mamy PZPN?.
- Siedziałem obok ambasadora. Obaj zadawaliśmy sobie pytanie, dlaczego organizatorzy meczu nic nie robią z tą wodą na boisku - mówi szef resortu sprawiedliwości. Na pytanie, kto powinien ponieść konsekwencje za wczorajszą kompromitację, stwierdza, że jest wiele pytań, na które trzeba znaleźć odpowiedź. Zaznacza jednak, że ogromna część odpowiedzialności spoczywa na Polskim Związku Piłki Nożnej. - Decyzja o tym, żeby nie zasuwać dachu, to była decyzja PZPN - mówi.

Gowin odniósł się także do pomysłu Solidarnej Polski, która żąda dymisji Joanny Muchy. - Równie dobrze można żądać dymisji ministra sprawiedliwości, bo przecież decyzję o przerwaniu meczu podjął sędzia - stwierdza.

- Kibice ocenili tę sprawę jednoznacznie, gdy wczoraj skandowali: "Złodzieje". Adresatem tego określenia był PZPN i wydaje mi się, że zdecydowanie największa część odpowiedzialności spoczywa właśnie na związku - podkreśla Gowin.

Dodaje, że są także niejasności co do działania Narodowego Centrum Sportu. - Myślę, że dzisiaj NCS będzie te wątpliwości rozwiewał - mówi.

DOSTĘP PREMIUM