Ostro u Moniki Olejnik. Zwalnia szefa NCS, ten się broni: "PZPN wiedział o dachu"

- Teraz wszyscy są mądrzy, bo zobaczyli, że to nie był przelotny deszcz - mówił szef Narodowego Centrum Sportu Robert Wojtaś, który był gościem Moniki Olejnik w Radiu Zet. Przekonywał, że centrum miało prognozy i wiedziało, że deszcz będzie padał. - Moi współpracownicy zarekomendowali PZPN zamknięcie dachu. Wszyscy wiedzą, że w czasie deszczu nie da się go zamknąć - mówił.
Szef NCS zaznacza, że informacje na temat deszczu były przekazane do PZPN. - W poniedziałek przed 12 w południe dach był zamknięty. Mieliśmy prognozy mówiące o tym, że we wtorek przewidywane są opady deszczu. Zapytaliśmy więc PZPN, czy na pewno życzy sobie otwartego dachu - twierdzi. Podkreśla, że nie spodziewał się aż takiej ulewy.

Wojtaś zaznacza, że informacje na temat prognozowanych opadów były przekazywane przez jego współpracownika "do takiej samej osoby po stronie organizatora". Jaka według Wojtasia była reakcja PZPN? - Odpowiedź była jasna: gramy przy otwartym dachu. I dlatego dach został otworzony - mówi.

Szef NCS w końcu odpowiedział Olejnik, która konsekwentnie pytała o to, czy FIFA wiedziała, że dachu nie można zamknąć w trakcie deszczu. Stwierdził, że nie musi informować bezpośrednio przedstawicieli FIFA, bo "o tym wiedzą organizatorzy". Na stwierdzenie Olejnik, że jego obowiązkiem jest wysłanie wszystkich specyfikacji dotyczących stadionu do delegatów FIFA, odpowiada, że się kompletnie z tym nie zgadza, bo "procedury są inne".

Monika Olejnik z niedowierzaniem pytała, czy przekonał tymi wyjaśnieniami premiera Tuska, który wezwał wczoraj do siebie Wojtasia. Przyznał, że premier podziękował za wyjaśnienia.

Dziennikarka dociekała też, czy minister sportu wiedziała o tym, że PZPN i FIFA nie przyjmują do wiadomości informacji o deszczu. - Zaraz pani odpowiem - mówił Wojtaś. - Nie, teraz pan mi odpowie - ripostowała Olejnik. W końcu udało jej się uzyskać odpowiedź szefa NCS, który przyznał, że "pani minister wiedziała, że jest deszcz".

- Nie jestem w stanie powiedzieć, czy to był poniedziałek, czy wtorek - mówił pytany o to kiedy o się o tym dowiedziała. Olejnik drążyła, dopytując, czy nie czuje kompromitacji. - Gdybym była premierem, tobym pana zwolniła - zakończyła Olejnik.

DOSTĘP PREMIUM