Właściciele sex shopu: Na początku były "wycieczki" staruszków z bloku. Teraz wpadają wszyscy

- Kiedy otwieraliśmy salon, trochę baliśmy się, że zaraz zacznie nam jakaś grupa przed sklepem pikietować z transparentami: "Wynoście się!". Zamiast tego zaczęły się masowe wizyty starszych mieszkańców bloku. Starsze panie wchodziły i sprawiały wrażenie zagubionych. Ale zaczynałem je oprowadzać, tłumaczyć... I zaczynały się uśmiechać, delikatnie rumienić - opowiada Robert, właściciel jednego z największych sex shopów w Polsce. Prezentujemy kolejną odsłonę cyklu "Seks nasz powszedni".
Milena Bryła, Gazeta.pl: Kto u was robi zakupy?

Marcin Fröhlich, Robert Strzelecki, właściciele Reform Fetish Store i Secret Place - Właściwie wszyscy, młodzi i starzy, cały przekrój społeczeństwa. Od gospodyń domowych i studentów, przez drobnych przedsiębiorców, sędziów, żołnierzy, ludzi zajmujących wysokie stanowiska w biznesie i administracji państwowej, aż po aktorów, celebrytów, nawet osoby duchowne...

Duchowni?

Robert: - Jak najbardziej. Kilku księży to stali klienci.

I co u was kupują?

Robert: - Najróżniejsze rzeczy. Lubrykanty, zabawki erotyczne np. sztuczne członki, waginy, pasy cnoty, bieliznę erotyczną. Nie wiem, czy dla zabawy, dla siebie, czy żeby zrobić komuś prezent. Ale wybierają bardzo ciekawe akcesoria.

A czego szukają tutaj gospodynie domowe?

Robert: - To bardzo fajne, wyluzowane dziewczyny. Lubię je obsługiwać. Wiele kobiet mających ciężkie obowiązki domowe po przekroczeniu progu sklepu zostawia problemy, dzieciaki, męża... zaczyna otwierać się na nowe doświadczenia. Coś gdzieś przeczytały, znają z opowieści koleżanek i chciałyby wypróbować ze swoim partnerem. Rozmawiamy o tym, jakie są środki, żeby mogły odczuwać większą przyjemność ze stosunku... Stają się wyjątkowo otwarte. Często robią mężom niespodzianki. Szukają seksownej bielizny, strojów, w które mogłyby przebrać się do łóżka, kupują wibratory, a nawet kajdanki.

Kajdanki? Polki lubią ostry seks?

Robert: - Sądząc z rosnącego zainteresowania gadżetami typu lateksowe czy skórzane elementy garderoby, pejcze, smycze, to jak najbardziej. Ale akurat kajdanki niekoniecznie oznaczają "ostry" seks. Mamy kajdanki z pereł lub wykonane z ekskluzywnych materiałów, bardzo zmysłowe, wręcz eleganckie.

A jakimi klientami są mężczyźni?

Robert: - Nie są tak wylewni jak kobiety. Z kobietami jakoś łatwiej nam rozmawiać, może dlatego, że jesteśmy facetami i łatwiej im się przed nami odkryć. Oni raczej chodzą, szukają, oglądają, trzeba do nich podejść, zagadać, zobaczyć, jak daleko możemy sobie pozwolić w zadawaniu pytań...

Marcin: - Kobiety bardziej pokazują emocje, śmieją się, potrafią zażartować. Często widzimy przez witrynę, jak idzie para i to dziewczyna ciągnie faceta tutaj do sklepu, a on się opiera.

Mówiłeś, że odwiedzają was ludzie starsi.

Robert: - Oczywiście. Mamy stałych klientów, którzy są dużo, dużo starsi od nas. Mają po 70 lat i kupują wiele akcesoriów: pierścienie erekcyjne, prezerwatywy, masturbatory... Przypuszczam, że nie po to, aby je odłożyć na półkę, ale dlatego, że nadal są aktywni seksualnie.
A skoro już o osobach starszych mowa, to od początku mieliśmy z nimi bardzo miłe i zaskakujące kontakty. Kiedy otwieraliśmy salon - a trzeba zaznaczyć, że mamy odsłonięte witryny - trochę baliśmy się, że zaraz zacznie nam jakaś grupa przed sklepem pikietować z transparentami: "Idźcie do piekła!", "Nie chcemy seksu!", "Wynoście się!". Nic takiego nie było, ale zaczęły się masowe wizyty starszych mieszkańców bloku. Wchodzili i - oczywiście - sprawiali wrażenie zagubionych. Ale zaczynałem ich oprowadzać, tłumaczyć, co i gdzie się znajduje, jakie to artykuły... I te panie zaczynały się uśmiechać, delikatnie rumienić. Na koniec dostawały od nas jakieś upominki: mały lubrykant czy fajne pachnidło. Wychodziły, mówiąc, że przyślą do nas córkę czy wnuczkę i - co najważniejsze - życzyły sukcesów. To wspaniałe, że te osoby, które na pierwszy rzut oka ktoś nieuczciwie oceniłby jako "mohery", okazywały się sympatycznymi, uśmiechniętymi ludźmi, z otwartymi umysłami.

Macie odsłonięte witryny, klientom to nie przeszkadza? Zazwyczaj takie sklepy są szczelnie zasłonięte...

Robert: - Rzeczywiście, z ulicy widać, kto jest w środku. Otwierając salon, nie wiedzieliśmy, czy klientom nie będzie to przeszkadzało. W końcu zdecydowaliśmy, że nie mamy się czego wstydzić, nic gorszącego tutaj nie ma. I okazało się, że klienci nie mają z tym absolutnie żadnego problemu.

Ludzie mają świadomość, że wchodzą do sex shopu? Wasz sklep przypomina raczej drogi butik

Robert: - Bo to nie jest sex shop! Jest pani w salonie!

Marcin: - Chcieliśmy zrobić coś innego. Sex shopy w Polsce zazwyczaj wyglądają jak obleśne sutereny. My chcieliśmy stworzyć estetyczne miejsce, w którym każdy poczuje się swobodnie. Poza tym każdy z naszych sprzedawców przechodzi profesjonalne szkolenie, dzięki czemu jesteśmy w stanie fachowo doradzić, zasugerować odpowiedni gadżet. I wcale nie jesteśmy drożsi niż konkurencja.

Przybywa chętnych na erotyczne gadżety?

Robert: - Bardzo szybko. Sprzedażą artykułów erotycznych zajmujemy się od 5 lat. Jak mieliśmy kiedyś 200 artykułów, to ludzie pytali o 50, których nie mieliśmy. Rynek sam zaczął nas zachęcać do rozwoju. I asortyment się poszerzał. Pamiętam, jak kiedyś podekscytowany powiedziałem do Marcina: "Mamy już 2500 gadżetów!" A wie pani, ile ich teraz mamy? Siedem i pół tysiąca! I to jest chyba najlepsza informacja mówiąca o tym, gdzie Polacy byli kilka lat temu, a gdzie są dzisiaj.

Siedem i pół tysiąca artykułów?! To co wy macie w tym salonie?

Marcin: - Salon jest podzielony na dwie części, na osobnych piętrach. Osoby szukające delikatnych i ekskluzywnych przedmiotów zapraszamy do górnej części salonu. Są tu eleganckie wibratory, erotyczna bielizna, pachnidła, gry erotyczne, lubrykanty, biżuteria. Dla osób zainteresowanych bardziej wysublimowaną erotyką przygotowaliśmy część dolną. Skóry, lateks, pejcze, wiązania, kajdanki, pasy cnoty, elektryczne rękawiczki, erotyczna biżuteria. Poza tym oferujemy przedmioty, które pomagają rozwiązać problemy zdrowotne.

Jaki problem zdrowotny może rozwiązać erotyczna zabawka?

Marcin: - Zdziwiłaby się pani. Na przykład kulki gejszy, które mamy w rozmaitych kształtach i rozmiarach, pomagają ćwiczyć mięśnie Kegla, co bardzo pomaga kobietom po porodzie.

Robert: - Zalecają je lekarze!

Marcin: - Albo masażery prostaty. To jest jakiś temat tabu w Polsce, nikt nie chce o tym mówić... A przecież już mężczyźni po czterdziestce powinni masować sobie prostatę albo pozwolić, żeby robiły to ich partnerki. Masowanie prostaty jest bardzo ważne, bo jeżeli prostata nie będzie dobrze działać, nie będzie ukrwiona, to nie będzie silnej ejakulacji, mężczyzna będzie miał problem z wytryskiem.

Co ludzie kupują najchętniej?

Marcin: - Absolutnym hitem, zwłaszcza w walentynki czy przed świętami Bożego Narodzenia, są erotyczne gry planszowe. Sprzedaliśmy ich kilka tysięcy w ciągu ostatnich miesięcy. Budową przypominają znane nam z dzieciństwa gry. Partnerzy poruszają się po planszy za pomocą pionków i w zależności od tego, ile "oczek" wylosują kostką, wykonują różnego rodzaju erotyczne gesty.
Dobrze sprzedają się prezerwatywy, wibratory - od niedawna także takie dla par - czy wspomniane wcześniej kulki gejszy. Mężczyźni chętnie kupują masturbatory oraz przedłużki, czyli zabawki mające za zadanie wydłużyć lub pogrubić członek o dodatkowe centymetry. Dużym zainteresowaniem cieszą się też pasy cnoty.

Pasy cnoty? W XXI wieku?

Marcin: - I żeby było ciekawiej, chodzi o męskie pasy cnoty. Kobiety zakładają mężczyznom pas cnoty, gdy wyjeżdżają, na przykład, w delegację i chcą, aby ich partner był im wierny. W takim pasie mężczyzna nie jest w stanie odbyć stosunku ani nawet się masturbować.

Naprawdę kobiety zniewalają w ten sposób mężczyzn, bo boją się zdrady?

Robert: - Oczywiście. Przychodzi do nas kobieta i zaczyna oglądać pasy cnoty. Wybiera, od razu dzwoni do faceta i informuje go, co mu właśnie kupiła. To była bardzo konkretna rozmowa. Chodziło o wyjazd i ona chciała mieć pewność, że partner jej nie zdradzi.

Jest i inny powód popularności tych pasów. Kobietę podnieca fakt, że rządzi mężczyzną. To ona decyduje, kiedy pozwoli partnerowi na zaspokojenie potrzeb seksualnych. Bywa też, że mężczyzna czerpie satysfakcję z powodu zależności od partnerki. Oczekiwanie na uwolnienie z pasa cnoty jest dla wielu mężczyzn niesamowitym bodźcem seksualnym.

A najdroższy artykuł?

Robert: - Mamy w ofercie wibrator za 50 tysięcy. Jest pokryty prawdziwym złotem. To gadżet dla najzamożniejszych kobiet.

Czy te gadżety rzeczywiście są nam potrzebne w łóżku?

- Wiele osób narzeka na swoje życie seksualne, wiele par przechodzi kryzysy także z tego powodu. W łóżku pojawia się nuda, brak porozumienia. A przecież tak łatwo coś z tym zrobić, tak łatwo zaskoczyć i rozpalić na nowo partnera czy partnerkę. To są drobne rzeczy, które mogą totalnie odwrócić historię związku, odciągnąć nas od innych problemów. To naprawdę możliwe!



DOSTĘP PREMIUM