Piecha chce całkowitego zakazu in vitro. "Zarodki można by adoptować"

- Dzisiaj nikt nie kwestionuje, że życie powstaje w momencie połączenia dwóch gamet (...). Koniec definicji. Nawet najbardziej ateistyczni filozofowie o tym mówią i to wiemy - twierdzi Bolesław Piecha z PiS w rozmowie z Moniką Olejnik w Radiu ZET. Opowiada się za całkowitym zakazem in vitro, a zarodki, które już istnieją, można według niego "zaadoptować".
Według Piechy "premier rozpaczliwie szuka drogi, żeby przetrwać". - Dostał wotum zaufania, bo wyciągnął rewolwer czterdziestostrzałowy i przyłożył do skroni - przekonuje były wiceminister. - Premier zażądał małczat, ruki pa szwam i dostał wczoraj od PO na komisji zdrowia - dodaje Piecha.

Zaznacza, że program Tuska dotyczący in vitro nie ma podstawy prawnej. - Jeżeli się coś finansuje, to musi być podstawa prawna. W przypadku programu zdrowotnego, jaki proponuje pan premier Tusk, w bardzo kontrowersyjnej sprawie, jaką jest procedura in vitro, taką podstawę prawną będzie bardzo trudno znaleźć - mówi Piecha. Dodaje, że Tusk "myli zeznania".

- Najpierw mówi o 1 mln 200 tys. bezpłodnych par, a potem mówi o 5 tys. bezpłodnych par, do których ta pomoc ma trafić. To co? Uruchomimy loterię wizową jak w Stanach Zjednoczonych? Kto wylosuje, to będzie miał dofinansowanie? - ironizuje Piecha.

Były minister wyraźnie zaznacza, że "na dzień dzisiejszy" chciałby całkowitego zakazu in vitro. - Chodzi o świętość życia - przekonuje Piecha. Dodaje jednak, że kiedy nie jest możliwe wprowadzenie całkowitej ochrony, to trzeba szukać rozwiązania, które "maksymalnie chroni życie".

A co stałoby się z zamrożonymi zarodkami, jeśli zakaz byłby wprowadzony? - Można te zarodki ludzkie adoptować - tłumaczy. Zaznacza, że PiS proponowało w ustawie specjalny program adopcyjny w tej sprawie.

Na stwierdzenie Moniki Olejnik, że autor metody in vitro dostał jednak Nagrodę Nobla, ripostował, że twórcy bomby atomowej również ją dostali.



DOSTĘP PREMIUM