Maziarski uczy się od "dziennikarzy niepokornych" i pyta: Ile osób zabiła IV RP?

Wojciech Maziarski w dzisiejszym wydaniu "Gazety Wyborczej" pastwi się nad IV RP. Wylicza wszystkie wypadki i zdarzenia losowe i winę zrzuca na PiS. Jak pisze - natchnęła go do tego publicystka "dziennikarzy niepokornych", którzy winę za wszystko widzą w rządzie Donalda Tuska.
Zawalenie hali wystawowej w Katowicach, katastrofa autobusu z polskimi turystami we Francji, wybuch metanu w kopalni Halemba - to, jak pisze Maziarski - wszystko wina zaniedbań władzy, a kiedy wydarzyły się te nieszczęścia - rządziło Prawo i Sprawiedliwość -pisze w "Gazecie" Wojciech Maziarski.

- Oczywiście mainstreamowe PiS-owskie media ogłosiły, że państwo się sprawdziło. Rządzący lubili tak puentować kolejne tragedie. Tylko dlatego, że do ofiar dojechała karetka, a na miejsce - służby ratownicze. To bzdura. Państwo zawiodło, bo ludzie pod rządami PiS ginęli tam, gdzie mieli prawo czuć się bezpiecznie - ironizuje Maziarski. Wytyka rządzącym, że dla niepoznaki przyjechali na miejsce wypadków i ogłaszali żałobę narodową, by przykryć własne zaniedbania.

Skąd znamy ten styl? - Uważni czytelnicy zapewne odnajdą w powyższym tekście liczne zapożyczenia z twórczości Rafała Ziemkiewicza i autorów portalu wPolityce.pl. Nie wypieram się tego. To żaden wstyd uczyć się od najlepszych - wyjaśnia Maziarski.

- Mogłem to wszystko napisać już w 2006 r., a nie dziś. Tyle że wtedy jeszcze nie wiedziałem, że publicysta może bez utraty twarzy uprawiać taką demagogię. Z błędu wyprowadziła mnie dopiero lektura artykułów tzw. dziennikarzy niepokornych (czyli PiS-owskich), którzy walą w rząd dachem stadionu i katastrofami kolejowymi - dodaje.

DOSTĘP PREMIUM