Hypki: Byłbym bardzo ostrożny, jeżeli to w ogóle prawda

- Byłbym bardzo ostrożny. Nie mam pojęcia, skąd wzięły się tam te materiały. Jeżeli to w ogóle prawdziwa informacja - powiedział portalowi Gazeta.pl Tomasz Hypki, sekretarz Krajowej Rady Lotnictwa. Według "Rzeczpospolitej" eksperci odkryli na wraku Tu-154M ślady materiałów wybuchowych.
- Hipoteza wybuchu jest bezsensowna i nie ma pokrycia w żadnych faktach, przede wszystkim w zapisach rejestratorów. Nie ma też żadnego potwierdzenia w stenogramach z kokpitu - powiedział Hypki.

Według Hypkiego "Rz" może się w tej sprawie, jak i w wielu innych podanych przez nią informacjach dotyczących katastrofy smoleńskiej, mylić. - Byłbym bardzo ostrożny - dodał.

Według "Rzeczpospolitej" polscy prokuratorzy i biegli, którzy badali wrak samolotu, odkryli na nim ślady materiałów wybuchowych, trotylu i nitrogliceryny. Ślady mogą pochodzić od niewybuchów z czasów II wojny światowej, których dużo znajduje się w rejonie katastrofy. Próbujemy potwierdzić informacje gazety.

Dotychczasowe badania nie potwierdziły obecności materiałów wybuchowych we wraku Tu-154M. Zgodnie z oficjalnymi komunikatami Naczelnej Prokuratury Wojskowej, opartych na opinii biegłych z Wojskowego Instytutu Chemii i Radiometrii z czerwca 2010 r., w próbkach szczątków zebranych na miejscu katastrofy nie stwierdzono obecności bojowych środków trujących oraz produktów ich rozkładu, biegli nie stwierdzili także obecności materiałów wybuchowych. Także w raporcie Millera nie stwierdzono śladów detonacji materiałów wybuchowych.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM