Gmyz: To informacja sprawdzona w czterech niezależnych źródłach. Bardzo rzetelnie

- Jest to informacja sprawdzona bardzo, bardzo rzetelnie. W czterech niezależnych od siebie źródłach - powiedział portalowi Gazeta.pl Cezary Gmyz, który w dzienniku ?Rzeczpospolita" napisał dziś o znalezieniu we wraku Tu-154M śladów materiałów wybuchowych.
Według Gmyza informacja o znalezieniu przez polskich prokuratorów i biegłych we wraku Tu-154M śladów materiałów wybuchowych (trotylu i nitrogliceryny), "została potwierdzona w czterech niezależnych od siebie źródłach". - Nie mogę podać źródła, bo to mogłoby zagrozić bezpieczeństwu moich informatorów - powiedział portalowi Gazeta.pl.

Zdaniem Gmyza ślady materiałów wybuchowych znaleziono jeszcze podczas sekcji zwłok "na pewno na zwłokach dwóch osób, Przemysława Gosiewskiego i Janusza Kurtyki". - Co do trzeciej osoby nie ma pewności - powiedział nam Gmyz. Chodzi o ciało Zbigniewa Wassermanna.

To, według Gmyza, wzbudziło wątpliwości polskich prokuratorów co do ekspertyzy pirotechnicznej przeprowadzonej przez rosyjskich ekspertów. Dlatego razem z biegłymi pirotechnikami z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego pojechali do Smoleńska. Byli tam miesiąc, wrócili dwa tygodnie temu.

We wraku samolotu ślady trotylu znalezione zostały w dwóch miejscach, co, zdaniem Gmyza, potwierdza teorię dwóch wybuchów we wnętrzu samolotu, na ok. 30 fotelach oraz miejscu, gdzie skrzydło łączy się z kadłubem.

Według dziennikarza "Rz", który wypowiadał się dziś na ten temat w radiu Wnet, "prokuratorzy biorą pod uwagę - roboczo - trzy hipotezy. Pierwsza z nich zakłada, że te ślady materiałów wybuchowych to efekt zamachu. Druga z nich mówi o tym, że z materiałami wybuchowymi tupolew mógł się zetknąć już po uderzeniu w ziemię - Smoleńsk był przedmiotem bardzo ciężkich walk w latach II wojny światowej. No i trzecia hipoteza stawia pytanie o to, czy ktoś już po samej katastrofie nie naniósł tych środków na wrak tupolewa.

- Dla mnie jest oczywiste, że lekceważony od dwóch lat wątek zamachu staje się wątkiem pierwszoplanowym - powiedział portalowi Gazeta.pl dziennikarz "Rz".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM