"Nasze prawo to hipokryzja, polska mizoginia. Zgwałcone dziewczyny nie otrzymują pomocy od państwa"

- Do Fundacji Feminoteka zgłaszają się zgwałcone, pobite młode dziewczyny. Proszą w przychodni o tabletki "dzień po", lekarz mówi: "ja pani czegoś takiego nie wypiszę". A ona ma 72 godziny. I nie otrzymuje żadnej pomocy - mówi w TOK FM Anna Dryjańska, socjolożka z Feminoteki.
- 14-latka była zgwałcona i doświadczyła przemocy ze strony państwa - mówi Dryjańska.

- Obowiązująca w Polsce ustawa antyaborcyjna i fakt, że nawet jej przepisy nie są przestrzegane, pokazują polską mizoginię, to nienawiść wobec kobiet, przekuta w ustawę. Ta ustawa uderza w kobiety. A najbardziej szkodzi tym, które są w najgorszej sytuacji - dodaje.

Cierpią najbiedniejsze kobiety

- Z jednej strony mamy tzw. obrońców życia, którzy chcą, by np. zgwałcone nastolatki rodziły dzieci. Z drugiej mamy kobiety, które na forach internetowych wymieniają się informacjami, które leki przerywają ciążę. 200 zł za tabletki, 400 zł za trochę lepsze, lub jeśli ma więcej pieniędzy, poddaje się zabiegowi - mówi Dryjańska.

- Młode dziewczyny i kobiety żyjące na granicy ubóstwa najbardziej cierpią wskutek tej sytuacji. Kończy się to takimi sytuacjami jak zażywanie żrących środków - dodaje.

- Do Fundacji Feminoteka zgłaszają się zgwałcone, pobite młode dziewczyny. Proszą w przychodni o tabletki "dzień po", lekarz mówi: "ja pani czegoś takiego nie wypiszę". A ona ma 72 godziny - mówi w TOK FM Anna Dryjańska, socjolożka z Feminoteki.

Za wyrok zapłacimy my...

- Za wyrok w tej sprawie zapłacimy my, a przecież te decyzje podejmowali konkretni ludzie. W szpitalu Jana Bożego w Lublinie to dyrektor Jacek Solarz w imieniu szpitala odmówił wykonania tego zabiegu. To absolutnie niedopuszczalne. Dziś rzeczniczka tego szpitala mówi, że w takiej sytuacji zabieg byłby wykonany - dodaje Dryjańska.

DOSTĘP PREMIUM