Polonijny biznesmen i antysemita dzieli prawicę - kim jest Jan Kobylański?

Wszechpolacy i ONR, zapraszając na Marsz Niepodległości Jana Kobylańskiego, zdeklarowanego antysemitę i polonijnego milionera, zrobili to zapewne nie bez powodu. Jednak odstraszyli Kobylańskim część prawicy, która odcina się od urugwajskiego biznesmena z niejasną przeszłością, znanego z mowy nienawiści i wspierania Radia Maryja.
Informacja o tym, że działacze ONR i Młodzieży Wszechpolskiej, którzy są organizatorami Marszu Niepodległości, zaprosili do komitetu honorowego polonijnego biznesmena Jana Kobylańskiego, poruszyła jednych z najbardziej znanych członków komitetu. "Z Ku-Klux-Klanowcem mi nie po drodze" - napisał Paweł Kukiz na Facebooku i wystąpił z komitetu. Nawet naczelny "Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz zdecydował się zawiesić swój udział w komitecie "z powodu znalezienia się w nim Jana Kobylańskiego" i zamieścił na stronie niezależna.pl stosowne oświadczenie. A Tomasz Terlikowski, naczelny "Frondy", który wprawdzie nie wybiera się na Marsz Niepodległości, stwierdził, że prawica powinna odciąć się od wszelkich antysemickich wątków.

Jednak większości osób z bardzo licznego komitetu honorowego Marszu Niepodległości, obecność Kobylańskiego najwyraźniej nie przeszkadza.

Przypomnijmy zatem, kim jest Jan Kobylański.

Więzień obozów koncentracyjnych czy szmalcownik?

89-letni obecnie Jan Kobylański to polski przedsiębiorca mieszkający w Urugwaju. Jest twórcą i prezesem Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polonijnych Ameryki Łacińskiej, największej organizacji polonijnej w Ameryce Południowej. Finansuje także Radio Maryja oraz TV Trwam.

Według oficjalnego życiorysu Kobylańskiego urodził się on w 1923 r. pod Równem (na Ukrainie), w 1943 r. został aresztowany przez gestapo i osadzony w więzieniu. Następnie trafił do obozów koncentracyjnych. Po wojnie zamieszkał we Włoszech, gdzie skończył studia. W 1995 r. otrzymał Krzyż Oświęcimski.

W 2001 r. Hanna Woysław w opublikowanym w "Rzeczpospolitej" artykule "Więzień numer 156228" podważyła oficjalną biografię Kobylańskiego i zanegowała zasadność odznaczenia go Krzyżem Oświęcimskim. Dziennikarka wskazała, że w archiwach obozowych brak śladów obecności szefa USOPAŁ.

W 2005 r. Mikołaj Lizut z "Gazety Wyborczej", w tekście "Fałszywka Kobylańskiego" zarzucił mu sfałszowanie zaświadczenia Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, że był więźniem obozów koncentracyjnych.

Dziennikarskie śledztwo i ważne dokumenty w IPN

Jak wskazywał Lizut, na fałszywym dokumencie zmieniona została data urodzenia oraz imię. "Dokument potwierdza, że Jan Kobylański, syn Stanisława, urodzony 21 lipca 1923 r. w Równem, był więziony w hitlerowskich obozach koncentracyjnych. Podane są też numery obozowe i dokładne daty transportów. Wszystko się zgadza. W zasobach muzeum Auschwitz natrafiłem na to samo zaświadczenie, różniące się od mojej kopii [otrzymanej od Kobylańskiego - red.] dwoma istotnymi szczegółami. Dokument dotyczy nie Jana, ale Janusza Kobylańskiego, syna Stanisława, który również urodził się w Równem 21 lipca, ale w 1919 r. (...). Gdy pokazałem oba zaświadczenia w oświęcimskim muzeum, dyrekcja nie mogła opanować zdumienia. Jedno z nich jest podróbką" - pisał dziennikarz.

Lizut przypomniał również, że IPN odnalazł dokumenty, z których wynika, że w 1943 r. Jan (Janusz) Kobylański denuncjował Żydów. "Wydając Żydów, Kobylański prawdopodobnie współdziałał ze swoim ojcem Stanisławem, który podczas wojny wykonywał zawód adwokata na podstawie legitymacji wydanej przez władze okupacyjne" - stwierdził dziennikarz.

IPN nie znalazł dowodów, że Jan i Janusz Kobylański to ta sama osoba

Mimo że IPN znalazł dokumenty potwierdzające, iż Janusz Kobylański wydał w ręce gestapo żydowską rodzinę, postępowanie w tej sprawie umorzono w 2007 r. Prokuratura nie znalazła bowiem wystarczających dowodów na to, iż oskarżany o denuncjację Żydów Janusz Kobylański jest tą samą osobą co mieszkający w Urugwaju polonijny biznesmen Jan Kobylański ani że jego żydowskie ofiary, które miał wydać Niemcom, zginęły.

W 2008 r. Kobylański pozwał do sądu 19 polityków oraz dziennikarzy (m.in. Adama Michnika, Mikołaja Lizuta, Daniela Passenta, Agnieszkę Kublik i Tomasza Wróblewskiego), oskarżając ich o zniesławienie w licznych tekstach i wypowiedziach. W 2011 r. proces zakończył się umorzeniem.

Wyrzucony z zagranicznej placówki za szkodzenie Polsce

Kobylański znany jest także z antysemickich wypowiedzi. W 1989 r. biznesmen został konsulem honorowym Polski w Argentynie, a następnie w Urugwaju. Z tej funkcji został odwołany przez ministra Władysława Bartoszewskiego po oskarżeniach o działania szkodliwe dla Polski oraz antysemityzm.

W wypowiedziach Kobylańskiego znajdowały się także takie stwierdzenia, jak: "Żydzi zawsze będą nienawidzić Polaków", bo mają "parszywe geny". Antysemickie stwierdzenia towarzyszyły również zjazdom organizacji Kobylańskiego.

W Radiu Maryja Kobylański mówił z kolei m.in., że "będzie tylu przedstawicieli Polaków - katolików, ilu jest nas w Polsce, a nie taka parodia, że dzisiaj w rządzie czy parlamencie Polaków prawdziwych nie ma nawet 30 proc.". Jeden ze słuchaczy Radia Maryja złożył w związku z wypowiedziami Kobylańskiego skargę do KRRiT. W efekcie Rada wezwała rozgłośnię do zaniechania emisji audycji, które mogą zawierać treści dyskryminujące ze względu na narodowość.

Sąd: Antysemityzm Kobylańskiego jest bezsporny

Poczynania oraz życiorys Kobylańskiego skomentował także Radosław Sikorski w wywiadzie rzece pt. "Strefa zdekomunizowana". Szef MSZ nazwał prezesa USOPAŁ "antysemitą i typem spod ciemnej gwiazdy". W 2010 r. Kobylański wytoczył Sikorskiemu proces, w którym oskarżył go o zniesławienie i zażądał przeprosin w gazetach oraz wpłaty 20 tys. zł na cel społeczny. W 2012 roku sąd orzekł jednak, że minister nie musi przepraszać za swoje słowa, gdyż antysemityzm Kobylańskiego "jest bezsporny".

Cytując antysemickie wypowiedzi Kobylańskiego, sędzia Bożena Chłopecka powiedziała, że to "mowa nienawiści", która przekracza granice dozwolonej krytyki. Według sądu Sikorski miał nie tylko prawo, ale i obowiązek negatywnie oceniać takie wypowiedzi powoda.

DOSTĘP PREMIUM