Hajdarowicz przestraszył się blokady transakcji ze skarbem państwa? Spekulacje we "Wprost"

Co skłoniło Grzegorza Hajdarowicza, właściciela "Rzeczpospolitej", do błyskawicznego wycofania się z tez stawianych w głośnym artykule Cezarego Gmyza i do zwolnienia kilku pracowników? Tygodnik "Wprost" opisuje plotki w redakcji gazety o tym, że powodem mogła być obawa o zablokowanie przez państwo być może intratnej dla właściciela "Rz" transakcji. Sens tej teorii podważa jednak cytowany przez "Wprost" resort skarbu.
Firma Grzegorza Hajdarowicza Jupiter NFI SA od jakiegoś czasu jest zainteresowana zakupem spółki Przedsiębiorstwo Wydawnicze "Rzeczpospolita". PWR to państwowa spółka, od której Hajdarowicz już wcześniej kupił Presspublicę. Jednak - jak informuje "Wprost" - nie spłacił jeszcze wszystkich rat. Oznacza to, że kupując PWR Hajdarowicz przejąłby firmę, której wciąż spłaca dług.

Czy w ten sposób zredukowałby swoje zadłużenie? Resort skarbu przekonuje, że nie. Oznaczałoby, że spekulacje nt. PWR nie mają sensu. - Przy każdej prywatyzacji wszelkie należności i zobowiązania są uwzględniane w wycenie spółki - mówi, cytowana przez "Wprost" Magdalena Kobos, rzeczniczka resortu skarbu.

Jednak - zdaniem "Wprost" - w redakcji "Rzeczpospolitej" panuje opinia, że to właśnie obawa przed blokadą tej transakcji mogła skłonić Hajdarowicza do opublikowania przeprosin za artykuł Cezarego Gmyza o znalezieniu śladów materiałów wybuchowych na wraku prezydenckiego tupolewa oraz dozwolnienia kilku pracowników redakcji.

- Ja się od pierwszej chwili zastanawiałem, do kogo tak naprawdę to było skierowane? - mówi "Wprost" jeden z rozmówców z "Rzeczpospolitej". - Bo przecież to nie był wyłącznie sygnał do czytelników, którzy i tak dawno się w tym wszystkim pogubili.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM