"Gazety dramatyzują" - Paradowska po zamieszkach w Dniu Niepodległości

- Na początku marszu ONR w Dniu Niepodległości był incydent, który wyglądał groźnie, ale został zażegnany w pół godziny - relacjonowała w porannym przeglądzie prasy w TOK FM Janina Paradowska. - Mam wrażenie, że gazety nadmiernie dramatyzują, relacjonując wczorajszy marsz... - dodała.
Tegoroczny Dzień Niepodległości mijał spokojnie, aż do rozpoczęcia prawicowego Marszu Niepodległości. Płonące race i cegły poleciały w stronę policji, ta użyła gazu łzawiącego i na kilkadziesiąt minut wstrzymała pochód narodowców.

- Mam wrażenie, że gazety nadmiernie dramatyzują, opisując ten marsz - komentowała w Poranku TOK FM Janina Paradowska. Publicystka przyznała: - Na początku marszu ONR był incydent, który groźnie wyglądał, ale został zażegnany w pół godziny. Uważam, że jak na to, czego się spodziewano - a raczej media się spodziewały - to wczoraj lepiej sprzedawały się spokojne obrazy z przemarszów.

Dziennikarka stwierdziła, że warto zauważyć, iż na marszu zorganizowanym przez Obóz Narodowo-Radykalny pojawiły się głównie osoby młode, nie tylko kibole i chuligani. - Być może ci ludzie uznali, że to jest dla nich oferta? Nie zauważyli innej?

Sukces prezydenta

Paradowska podkreśliła, że w szczególności podobał jej się marsz zorganizowany przez prezydenta Komorowskiego. - Uważam, że był on wielkim osobistym sukcesem pana prezydenta - podkreśliła dziennikarka. - Komorowski spełnił się jako prezydent. Był to być może nawet jeden z najlepszych dni prezydenta Bronisława Komorowskiego.

- To, co działo się na marszu prezydenckim, było spokojną rozmową, pokazaniem spokojnego patriotyzmu. Tu myślę, że ten marsz się udał. Był urzędowy, ale też był spontaniczny - oceniła publicystka.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM