"Marsze były potrzebne: i prezydencki, i narodowców, i antyfaszystów"

Marsze w Święto Niepodległości były potrzebne. Zarówno marsz prezydencki, jak i marsze ONR i Młodzieży Wszechpolskiej oraz antyfaszystów - pisze w debacie TOK FM prof. Krystyna Skarżyńska.
Wczorajszy dzień oraz związane z nim manifestacje były ważne i dobre dla społeczeństwa. Różne manifestacje: i marsz narodowców, i marsz antyfaszystów, i marsz prezydencki ("Dla Niepodległej") były potrzebne. Demokracji potrzebny jest i pluralizm, i jakieś wspólne dobro, ponad różnicami ideologicznymi.

Marsze*

Zacznijmy od marszu prezydenckiego, który był pewną nowością w ofercie demokratycznych i niepodległościowych imprez. Z paru powodów zasługuje na uwagę. Po pierwsze, rzadkością jest u nas pokazywanie, że jesteśmy zdolni do pogodnej manifestacji afirmującej naszą wolność. Po drugie, organizatorzy tego marszu perfekcyjnie połączyli elementy symbolicznego patriotyzmu (kwiaty przy pomnikach różnych postaci historycznych, które - jak to z bohaterami bywa - nie są wyłącznie bezgrzeszni, robili dla Polski coś istotnego, wspólne śpiewanie, jednakowe kotyliony dla wszystkich uczestników, okazywanie sobie wzajemnie serdeczności przez uczestników marszu) ze świetną organizacją (eksponowanie różnych postaci życia społecznego przy kolejnych pomnikach, koordynacja różnych elementów tego marszu). Janina Ochojska w marszu "Dla Niepodległej" to pokazanie, że pomoc niesiona ludziom w Afryce i w Azji jest także formą patriotyzmu - przekonuje świat do nas. Po trzecie, ale także bardzo istotne, to sam ten marsz wzbudził w ludziach pozytywny nastrój. A to samo w sobie jest patriotyczne, wyzwala w ludziach prospołeczną energię i pobudza twórczość, tak potrzebną dla rozwoju naszego kraju.

Dwie bardziej wyraziste ideologicznie manifestacje - organizowane przez ONR i Młodzież Wszechpolską i przez środowiska antyfaszystowskie - także były potrzebne. Ludzie obecni na ulicach w Warszawie lub przy telewizorach wreszcie zobaczyli, kim są i jak zachowują się uczestnicy tych pochodów. Bardzo wprost wyrazili swoje dążenia i polityczne zamiary organizatorzy Marszu Niepodległości na Agrykoli. Antyfaszyści mają prawo wyrażać nie tylko swoją identyfikację (niekoniecznie przede wszystkim narodową, przecież wolna demokratyczna Polska akceptuje różnorodność, a nawet z niej korzysta), ale i obawy.

Postawy młodych

Dlaczego młodzi ludzie uczestniczyli tak licznie w tych dwóch manifestacjach? Ich motywy nie muszą być tożsame z zamiarami i celami organizatorów. Wiadomo, że partycypacja polityczna młodych nie ma tylko charakteru politycznego. Do udziału w manifestacjach silniej skłaniają młodych ludzi ich cechy temperamentu i osobowości niż cele stricte polityczne czy ideologiczne. Kieruje nimi ciekawość, zapotrzebowanie na stymulację (lubią, kiedy "coś się dzieje"), potrzeba bycia z innymi, podobnymi do siebie. Poza tym chętniej uczestniczą w skrajnych ruchach i agresywnych manifestacjach ludzie, którzy z różnych powodów mają w sobie dużo wrogości do świata w ogóle, a do rządzących polityków w szczególności.

Owa wrogość także może mieć rozmaite źródła. Może brać się z niezadowolenia z własnej życiowej sytuacji, poczucia zbyt dużych nierówności, braku pracy i perspektyw życiowych. Może także wynikać z ponurego obrazu świata, w którym widzi się głównie walkę, krzywdę, nieuczciwość i gdzie tylko bezwzględna siła ma znaczenie. Przyłączanie się do grup narodowo-patriotycznych, które taka wizję świata podtrzymują, może być także formą racjonalizacji własnych działań, których prawdziwą funkcją jest wyrażenie negatywnych emocji i frustracji. Pamiętajmy, że nacjonalizm - jako zamknięta na odmienność i gloryfikująca własny naród forma związku z ojczyzną - jest we wszystkich europejskich społeczeństwach silnie związany z poczuciem krzywdy, utraty pozycji, poczuciem poniżenia. Natomiast otwarty, obywatelski patriotyzm jest częściej wyrażany przez osoby, którym żyje się co najmniej znośnie.

Edukacja, edukacja...

Negatywny stosunek do polskiej demokracji, wyrażany przez uczestników prawicowych manifestacji, jest także przejawem braku wiedzy na temat tego, czym demokracja jest i jak funkcjonuje. Wielu ludzi, i młodych, i starszych, nie wie, jak demokracja funkcjonuje, czym są demokratyczne procedury. Ani także nie wie, jak funkcjonuje Unia Europejska, co oznacza globalizacja, czym jest dzisiaj niepodległość. Nikt tego nie uczy, ani szkoła, ani media, ani politycy. Sensowna edukacja, a przede wszystkim lepsze funkcjonowanie państwa i pozarządowych organizacji mogą coś zmienić. Ale nie łudźmy się, ludzie są różni, mają rozmaite potrzeby i zawsze będą ludzie i grupy, które skutecznie przyciągną do siebie przyzwoleniem na wyrażanie agresji, a nie uśmiechem.

*Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji

DOSTĘP PREMIUM