Policjant w czasie marszu rzucił racą w tłum. Policja: "To była obrona własnej osoby"

Umundurowany policjant odłącza się od kordonu, podnosi z ziemi płonącą racę świetlną i rzuca ją w sam środek tłumu awanturujących się demonstrantów - taki obrazek widać na nagraniu z niedzielnego pochodu Marszu Niepodległości. Rzecznik policji, insp. dr Mariusz Sokołowski, zapoznawszy się z filmem, zapewnia, że funkcjonariusz na pewno uczynił tak "w obronie własnej osoby".
Na nagraniu autorstwa Filipa Chochoła z zamieszek w trakcie obchodów 11 Listopada widać, jak policjant w 2. minucie i 16. sekundzie podnosi z ziemi płonącą racę, a następnie rzuca nią w tłum, w którym znajdują się m.in. kibole, którzy ścierali się z policją.



Rzecznika komendanta głównego policji pytamy, czy to dopuszczalne zachowanie ze strony policjanta. - Jak widać na filmie, policjant odrzucił racę świetlną w stronę osób, które rzucały nimi w policjantów. Prawdopodobnie myślał w tej dramatycznej chwili o bezpieczeństwie własnym i swoich kolegów - odpowiada nam insp. Sokołowski. - Nie zapominajmy jednak, że race przynieśli chuliganie, którzy nie powinni ich byli odpalać i nie powinni byli atakować nimi innych osób, także policjantów - dodaje.

Dopytywany o to, czy policjant, który rzuca racą w cywilów - niezależnie od intencji - nie powinien ponieść jakichś konsekwencji, rzecznik ponownie nie odpowiada wprost. - Nie zapominajmy, że stroną atakowaną i obrzucaną jest policjant i on działa w obronie własnej osoby. Należy to traktować jako obronę własnej osoby, a nie atak - ocenia.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM