System eWUŚ pokaże, czy jesteśmy ubezpieczeni w NFZ? Tylko teoretycznie

eWUŚ, czyli Elektroniczna Weryfikacja Uprawnień Świadczeniobiorców, to nowość wprowadzana przez NFZ, która od Nowego Roku teoretycznie ma ułatwić przychodniom i szpitalom sprawdzenie, czy my, pacjenci, jesteśmy ubezpieczeni... niestety, tylko teoretycznie.
eWUŚ to z pozoru prosty system, idzie się do lekarza, w rejestracji podaje się PESEL, pani w komputerze wpisuje go do systemu i natychmiast widzi zielone światło, co oznacza, że jest się ubezpieczonym. Gorzej, gdy zobaczy czerwone, a lekarze rodzinni z Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia alarmują, że tak może być nawet w przypadku 4 mln pacjentów. Aż tylu może nie znaleźć się w Centralnym Wykazie Ubezpieczonych, który cały czas się tworzy. - Bardzo wiele danych osobowych poprawiamy teraz ręcznie, na bieżąco - wyjaśnia Urszula Ścibor z małopolskiego NFZ. - ZUS w tej chwili także aktualizuje bazy i mamy nadzieję, że do końca roku będą gotowe - mówi Ścibor.

Jeśli jednak ZUS nie zdąży, to co wtedy? Łukasz Frąckowiak, koordynator wprowadzenia systemu w Zachodniopomorskiem, uspokaja: - Takie osoby na pewno nie zostaną z kwitkiem odesłane do lekarza, ponieważ pacjent może przedstawić dokument ubezpieczenia.

Okazuje się, że nowy system nie jest obowiązkowy, a przystąpienie do niego jest bezpłatne, o czym wiedzą nieliczni świadczeniodawcy, np. w Zachodniopomorskiem zaledwie co czwarty, a w Małopolsce co siódmy.

To nie koniec dziur w systemie

Już wiadomo, że nie wszyscy ubezpieczeni będą poprawnie weryfikowani przez eWUŚ - na pewno osobami, które nie będą identyfikowane przez system, będą ci, którzy posługują się dokumentami unijnymi, mieszkają w Polsce, a korzystają z ubezpieczenia z innego kraju - wyjaśnia Andżelika Milkiewicz-Ławicka, naczelnik Wydziału Spraw Świadczeniobiorców w NFZ w Szczecinie.

Jeżeli system eWUŚ da nam "czerwone światło", wg Urszuli Ścibor nie powinniśmy się tym nazbyt przejmować: - Możemy napisać oświadczenie, że jesteśmy ubezpieczeni, a lekarz nie będzie miał prawa odmówić pomocy. Wzory takich oświadczeń dostaniemy w każdej placówce, w której będzie działał system.

Niestety, o tym, czy system zweryfikuje nas poprawnie, przekonamy się dopiero przy okienku w rejestracji, o ile w danej przychodni czy szpitalu w ogóle będzie eWUŚ. Narodowy Fundusz Zdrowia dopiero pracuje nad Zdrowotnym Informatorem Pacjenta (ZIP), który jest właśnie testowany w Wielkopolsce. Żeby mieć dostęp do informacji na swój temat, trzeba jednak wybrać się do siedziby NFZ w Poznaniu i pobrać specjalny login i hasło.

NFZ: Fałszywe oświadczenie będzie ścigane

Oczywiście złożenie fałszywego oświadczenia będzie przez fundusz ścigane, za leczenie zapłaci pacjent, chyba że udowodni, że miał prawo być przekonany o tym, że jest ubezpieczony, a to pracodawca nie płacił za niego składek.

To jednak nie oznacza końca kłopotów, wtedy może spodziewać się telefonu z NFZ i prośby o dostarczenie zaświadczenia o ubezpieczeniu. - Myślę, że w pierwszej chwili pacjent powinien wyjaśnić sprawę braku składek bezpośrednio u swojego pracodawcy - mówi Ścibor. - Natomiast później będzie można to zgłosić do funduszu lub do ZUS-u - dodaje.

Kto wtedy zapłaci za leczenie? - Takie sytuacje będziemy analizować po Nowym Roku, na konkretnych przykładach - ucina Andżelika Milkiewicz-Ławicka z NFZ.

Nasuwa się pytanie: po co i komu tak naprawdę potrzebny jest eWUŚ? Częściowo odpowiada na nie dyrektor ds. medycznych zachodniopomorskiego oddziału NFZ Tomasz Żukowski: - Potwierdzenie w eWUŚ czy przedstawione oświadczenie daje przychodniom i szpitalom pewność, że za danego pacjenta będą mieć zapłacone. Ściągnięcie pieniędzy będzie naszym problemem.

DOSTĘP PREMIUM