Monika Olejnik o liście Pasikowskiego: Szanuję wybór reżysera

- Szanuję wybór reżysera, że chciał udzielić tylko kilku wywiadów prasowych, a nie chce występować w debacie telewizyjnej - powiedziała portalowi Gazeta.pl Monika Olejnik. Władysław Pasikowski opublikował w ?Gazecie Wyborczej" list do dziennikarki, w którym tłumaczył, dlaczego nie chce wypowiadać się na temat filmu w jej programie.
"Nie przyjąłem zaproszenia do Pani programu, tak jak nie przyjąłem do kilkunastu innych przez te dwadzieścia lat, odkąd robię filmy" napisał na łamach dzisiejszej "Gazety Wyborczej" Władysław Pasikowski, reżyser filmu "Pokłosie".

Podczas spotkania z Maciejem Stuhrem, odtwórcą jednej z głównych ról w filmie, Monika Olejnik powiedziała, że to właśnie reżyser "Pokłosia" powinien siedzieć w studiu na jego miejscu. "Wychodzę z niepopularnego w telewizji założenia, że nikt, także ja, nie ma obowiązku tam występowania" - napisał w liście do Olejnik Pasikowski.

- Szanuję wybór reżysera, który podjął się takiego drażliwego dla Polaków tematu. Szanuję też to, że chciał udzielić tylko kilku wywiadów prasowych, a nie chce występować w debacie telewizyjnej - powiedziała portalowi Gazeta.pl Monika Olejnik.

"List w obronie Stuhra"

Zdaniem dziennikarki "jest to list skierowany przede wszystkim w obronie Macieja Stuhra, na którego napadli wszyscy prawdziwi Polacy". - Stuhr dostaje pałką po głowie, a zapomina się o tym, że jest to film fabularny, a nie dokumentalny. A że nawiązuje do Jedwabnego? To jest jasne. Jedwabne było i nie ma co mówić, że zrobiła to garstka Polaków. To nieważne, czy 40, czy 60 Polaków, ale spalono ludzi i nie można stosować symetrii, że Żydzi byli w NKWD, że Żydzi wydawali Polaków. Coś strasznego się wydarzyło i o tym jest ten film - uważa Olejnik.

Dziennikarka dziwi się również, że "ktoś chce zdjęcia filmu z ekranu albo że to skandal, że Instytut Filmowy dał pieniądze na ten film, albo że się krytykuje ten film, zanim się na niego poszło". - Nikt nie zakazuje filmów Woody'ego Allena, które są przecież bardzo krytyczne w stosunku do Ameryki. Nikt się tak nie żołądkuje tak jak u nas. My oczywiście musimy chronić naszą polskość, naszą pamięć, naszą historię. Choć są momenty, których należy się wstydzić, a nie bronić. Współczesna nienawiść też może doprowadzić do dramatu - powiedziała nam Monika Olejnik.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM