ABW przeciw zmianom forsowanym przez Tuska. Wykorzystali konferencję o niedoszłym zamachu

ABW i prokuratura wykorzystały konferencję w sprawie próby zamachu do apelu o nieograniczenie uprawnień służbom specjalnych. Zabrania agencji uprawnień śledczych chciał Donald Tusk.
Prokuratorzy i ABW chwalili we wtorek swoją skuteczność i profesjonalizm w udaremnieniu zamachu na parlament. Podkreślali też wzorową współpracę między śledczymi a agencją. Po co? Chcieli udowodnić, że szykowane przez rząd zmiany są niepotrzebne. Przypomnijmy: premier Donald Tusk we wrześniu mówił w Sejmie, że ABW straci część uprawnień śledczych. - Miałem spotkanie z ministrem MSW i szefem ABW. Potwierdziłem wolę przeprowadzenia zmian, które będą dawały nam dużo więcej informacji, a nie będą obarczały ABW działaniami czysto śledczymi - mówił dzisiaj Donald Tusk.

Agencja ma kłaść nacisk na zadania informatyczno-analityczne, ale już nie prowadzenie śledztw". Na to nie godzi się ABW.

"Nie zabierajcie nam naszych praw"

Mocno zabrzmiał we wtorek apel w tej sprawie. - Uważam, że funkcjonariusze agencji winni mieć uprawnienia, które posiadają obecnie - mówił na konferencji szef Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie Artur Wrona. - Po niesławnej aferze Amber Gold pojawiły się głosy o reorganizacji służb m.in. ABW. Mam taki apel do osób zajmujących się tworzeniem prawa, aby pewne działania ustawowe gruntownie przemyśleli - zaznaczył Wrona.

Jego zdaniem po zmianach, które chce wprowadzić rząd wykrycie w podobnej sytuacji zamachowca byłoby wręcz niemożliwe. - Pozostaje poza moją wyobraźnią kwestia prowadzenia tego rodzaju śledztwa bez udziału funkcjonariuszy ABW. Funkcjonariuszy uprawnionych do działań procesowych. Aby sprawnie tego typu postępowanie mogło być wykonywane, a jak widać tego rodzaju zagrożenie było realne, agencja musi posiadać pewne uprawnienia. Myślę, że też w imieniu kierownictwa ABW uważam, że to postępowanie jest wzorem współpracy między prokuraturą, a ABW - apelował Artur Wrona.

Czy działania ABW rzeczywiście można określić jako sukces polskich służb specjalnych? - Uważam, że sukces to złe określenie, bo ktoś przecież chciał wysadzić polski parlament. A służby właśnie po to są, by udaremniać takie zamachy i zadziałały prawidłowo - mówi Piotr Niemczyk, ekspert ds. bezpieczeństwa.

- Trzeba umieć odebrać sygnał o zagrożeniu. W 40-milionowym kraju to nie jest proste. Trzeba też odróżnić, czy mamy do czynienia z piromanem, czy z poważną sprawą. Odróżnienie tego w tym wypadku świadczy o profesjonalnym działaniu - zaznacza Niemczyk.

"Okres przejściowy byłby niepokojący"

Także ekspert wskazuje, że ABW powinno utrzymać swoje dotychczasowe uprawnienia. - Bo są wystarczające, aby wykrywać tego typu sytuacje. Ale kompromis między ochroną prywatności obywateli, a prawem służb do działania jest na bardzo cienkiej linii - mówi Niemczyk.

Ekspert podaje przykład. - Ostatnio zostały ograniczone uprawnienia do przechowywania billingów. Można je przechowywać nie dwa lata, tylko rok. To oznacza, że służba specjalna dowie się o takich planach zamachu, ale nie będzie w stanie odtworzyć wszystkich kontaktów. Jest to pewne utrudnienie działania służb, ale dalsze ograniczanie działania praw służb może znacznie poważniej utrudnić ich pracę - uważa ekspert.

- Wiem, że jedna z plotek mówi o tym, że ABW będzie czysto informacyjne, a straciłaby uprawnienia śledcze. Sprawy byłyby przekazywane policji, czyli trzeba by stworzyć komórkę o odpowiedniej tajności. To byłaby na tyle poważna reforma służb specjalnych, że okres przejściowy byłby niepokojący. W tej chwili odradzałbym zajmowanie się tym projektem - mówi.

Jak działały służby?

Doktor Marek Madej z Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW opowiada, jak służby dowiadują się o planowanych zamachach? - Przede wszystkim bada się wszystkie sygnały na forach internetowych. Jeśli pojawi się ktoś permanentnie często wyrażający poglądy skrajne i do tego sygnalizujący chęć wykonania takiego ataku lub jakiś innych radykalnych działań służby zajmują się nim - wskazuje Madej

Ekspert zaznaczył, że służby są też informowane przez osoby, które handlują środkami, które mogą być wykorzystane do zamachu i "wiedzą, że ktoś, kto nie powinien, kupił pewne środki". - Są ludzie, którzy zajmują się stałym monitorowaniem, a czasem uczestniczeniem w kontaktach lub spotkaniach i rozpoznawaniem kto jest zainteresowany tego rodzaju działaniami - mówi. Przypomnijmy: Prokuratura Apelacyjna w Krakowie podała, że zatrzymano mężczyznę podejrzanego o próbę zamachu na konstytucyjne władze Polski. Najpewniej celem zamachu bombowego miał być Sejm i prezydent.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM