Teorie spiskowe wokół ustawy o nasionach GMO. "Wydali na Naród wyrok śmierci"

Nowe prawo o nasionach modyfikowanych genetycznie wywołało histerię w internecie. Internauci posądzają media o współudział w spisku mającym wprowadzić modyfikowaną żywność "tylnymi drzwiami". - To nas pozabija - piszą. - To podgrzewanie atmosfery - odpowiada Dorota Niedziela, przewodnicząca komisji pracującej nad ustawą i dodaje, że osoby, które ją podgrzewają, nie rozumieją, o co chodzi w ustawie .
Obalamy 10 mitów na temat GMO - CZYTAJ >>>

W sieci znów zaostrzył się spór pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami GMO po tym, jak 8 listopada Sejm przegłosował ustawę, która dopuszcza stosowanie nasion modyfikowanych genetycznie. Przeciwnicy GMO nie mają wątpliwości: ustawa przeszła cichaczem, a Polacy nie mają pojęcia o tym, co się właściwie zdarzyło i jak negatywny wpływ będzie to miało na ich życie i zdrowie.

- Ustawa jakże ważna dla wszystkich Polaków przeszła w Sejmie praktycznie bez żadnego rozgłosu w mediach - czytamy w informacji krążącej po Facebooku, która tylko z pierwotnego źródła została udostępniona przez prawie 20 tys. użytkowników portalu. To i tak tylko liczba osób, które zrobiły to korzystając z jednego źródła:




Źródło: Facebook

Nie wiadomo, ilu użytkowników udostępniało je np. od swoich znajomych. Część przeciwników GMO uważa, że zbyt mało informacji nt. nowej ustawy o nasiennictwie to zamierzone działanie mediów. Według niektórych to m.in. ze sprowadzenia do Polski pierwszego dreamlinera przyćmiły w mediach ustawę.

W sieci rozchodzą się też memy - takie jak ten:




Źródło: Facebook

Zdaniem Doroty Niedzieli z PO, przewodniczącej podkomisji, która opracowała ustawę, politycy zajmujący się GMO mają trudne zadanie. - Ja z organizacjami zielonymi nie wygram, bo nie mam ani takich instrumentów jak oni, ani tak nośnych haseł - wyjaśnia.

Wg niej problem polega na tym, że na hasła przeciwników GMO musi odpowiedzieć "długim wywodem". - Jednym zdaniem się tego nie da odrzucić. Jeśli rzucę "To nieprawda" i ktoś mnie złapie na jakimś skrócie, to padną kolejne zarzuty - przekonuje.

Dodaje, że zarzuty są o tyle zaskakujące, że na posiedzenia podkomisji byli zaproszeni przedstawiciele środowisk anty-GMO, m.in. Greenpeace. - Rozmowy były burzliwe, ale dlatego, że dotyczyły ważnych kwestii - mówi Niedziela.

Żywność bez oznaczeń? "Bajka. Poza tym ustawa dotyczy nasion"

A jakie konkretnie zarzuty krążą w internecie? Politycy oskarżani są m.in. o przeoczenie w tworzeniu prawa, którego konsekwencją będzie brak oznaczeń na nasionach zmodyfikowanych genetycznie. - Nie będziemy wiedzieć, czy kupowana żywność jest GMO, czy też nie - czytamy w oświadczeniu krążącym na FB. Podobne informacje pojawiają się również w komentarzach przyartykułowych i we wpisach na Facebooku.

Niedziela nie ma wątpliwości, że ten zarzut jest kompletnie nietrafiony. Zaznacza, że nasiona kukurydzy, ziemniaków i soi (bo tylko takie znajdują się w rejestrze nasion europejskich, a właśnie ten rejestr dopuszcza ustawa) na pewno będą miały odpowiednie oznaczenia. - Te nasiona podlegają bardzo ścisłym, rygorystycznym, unijnym regulacjom. Obowiązkiem jest bardzo wyraźne oznakowanie, że odmiana jest GMO - wyjaśnia Niedziela.

Dodaje, że nie można tutaj w ogóle również mówić o żywności, gdyż ustawa dotyczy wyłącznie nasion, a każda inna terminologia jest przekłamaniem. - Podstawowym problemem jest pomieszanie pojęć - mówi i dodaje, że czym innym jest GMO w żywności, GMO w medycynie i GMO wprowadzane do środowiska, czyli nasiona.

Opozycja parlamentarna, jak i przeciwnicy GMO, zarzucają Sejmowi również zbyt duży pośpiech przy pracach nad ustawą. - Gdyby śledzić prace komisji, to widać niesamowity pęd, by tę ustawę wdrożyć - mówi Anna Bednarek z Polski Wolnej od GMO. Dorota Niedziela przyznaje, że wszystko odbywało się w szybkim tempie. - To prawda, chcemy ją w końcu zrobić, bo dostajemy cały czas prośby z Izby Nasiennictwa, żeby ją wreszcie zrobić - mówi.

Obawy internautów: "To nas pozabija"

"Wystarczy pokojarzyć fakty, aby odkryć, jak komuś bardzo zależy na wykończeniu populacji", "W wielu krajach europejskich nie wprowadzono tej ludobójczej ustawy", "To nas pozabija" - czytamy w komentarzach internautów nt. ustawy.

Nieliczni zwolennicy GMO udzielający się na forach nazywani są "sługusami koncernów". - Jeśli nie będziemy protestować, to nie tylko nasze ciała, ale cały ekosystem zostanie zniszczony - pisze jeden z użytkowników serwisu YouTube pod filmem, na którym wypowiada się przeciwnik nasion genetycznie modyfikowanych.

- Wydali na Naród kolejny raz wyrok śmierci - pisze użytkownik "Thegadfly2". Wtóruje mu inny komentujący, który pisze, że to "świństwo stanowi śmiertelne zagrożenie". - Ci którzy chcą stworzyć światowy rząd, chcą depopulacji - dodaje.

- Nie posądzam środowiska anty-GMO o brak wiedzy. Jeśli rozmawia się z nimi merytorycznie, to wiedzą, że ta ustawa jest odpowiedzią na ich oczekiwania - podsumowuje Niedziela.

Wielokrotnie podkreśla, że rozumie ich obawy: - Musimy zachować podstawowe zaufanie do siebie. Mam zapewnienia, że prezydent będzie tego pilnował - przekonuje.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM