Paralizatory dostanie straż rybacka, parkowa i łowiecka. "Bez kontroli i regulacji użycia"

PRZEGLĄD PRASY. - Strażnicy na drogach, nad wodą, w lasach, a nawet w parkach otrzymają urządzenia do rażenia prądem - pisze "Dziennik Gazeta Prawna". Gazeta alarmuje, że nowa ustawa o środkach przymusu bezpośredniego nie reguluje ich użycia. - Nie ustalono, ani gdzie można razić paralizatorem, ani jak długo - czytamy.
Rząd chce, aby paralizatory powyżej 10 miliamperów trafiły do kilku tysięcy funkcjonariuszy. Nową broń mieliby dostać strażnicy leśni, straż parku, straż rybacka, łowiecka oraz inspektorzy transportu drogowego i Straż Ochrony Kolei.

Jak czytamy w "DGP", problem w tym, że nowe przepisy nie regulują sposobu użycia paralizatorów, a funkcjonariusz nie będzie miał także obowiązku ostrzegać o jego użyciu.

Sam pomysł wyposażenia funkcjonariuszy w urządzenia jest o tyle zaskakujący, że w USA i Kanadzie paralizatory zaczęto traktować nie jak środek obezwładniający, ale jak rodzaj broni śmiercionośnej. Procedury dotyczące ich używania są bardzo podobne do tych obowiązujących przy broni palnej.

- Paralizatory są szczególnie groźne dla osób z rozrusznikami serca, problemami kardiologicznymi, oddechowymi i metabolicznymi - ostrzega dr Mirosław Wróblewski, członek Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Szczególnie narażone są osoby szczupłe ze względu na cienką tkankę tłuszczową i osoby z nadciśnieniem tętniczym. W USA z powodu użycia paralizatorów zmarło 300 osób, a w Kanadzie 25 - czytamy.

Czytaj cały artykuł w dzisiejszym "Dzienniku Gazecie Prawnej"

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny