Sąd przedłużył areszt "Staruchowi". O kolejne dwa miesiące

Jeden z liderów kibiców warszawskiej Legii Piotr S., pseudonim "Staruch", zostaje za kratami - dowiedziało się radio TOK FM. Sąd na wniosek prokuratury przedłużył mu areszt na kolejne 2 miesiące.
Śledczy tłumaczyli, że potrzebują więcej czasu na dokończenie postępowania.

Do tej pory prokuratura zarzuciła Piotrowi S. popełnienie w sumie czterech przestępstw. Dwa są związane z handlem narkotykami. Tygodnik "Wprost" pisał, że obciążają go zeznania świadka koronnego Marka H.

Według "Wprost" H. wspomniał o Staruchu w kilkunastu zdaniach. Miał zeznać, że Staruch kupił od niego kilogram amfetaminy. Ale transakcja miała odbyć się przez pośrednika i świadek koronny wcale jej świadkiem nie był. W dodatku - pisze "Wprost" - H. powiedział, że na miejsce późniejszej transakcji Staruch podjechał toyotą corollą - samochodem, którego nigdy nie miał.

Ostatnio jednak prokuratura dopisała Piotrowi S. do listy dwa kolejne zarzuty przetrzymywania cudzych dokumentów. Według relacji policja znalazła w jego domu dwa dowody osobiste obcych osób. Bliscy mężczyzny tłumaczyli, że na meczu kibice często przynosili Piotrowi S. znalezione dokumenty i rzeczy osobiste, bo prowadząc doping mógł przez megafon wywołać właścicieli. Jeżeli to nie przynosiło rezultatu, odsyłał je pocztą. Tych miał nie zdążyć oddać, bo został zatrzymany.

"Staruch" został zatrzymany pod koniec maja. Gdyby aresztu nie przedłużono, za tydzień wyszedłby na wolność.

Jego obrońcy zapowiadają, że będą się od dzisiejszej decyzji sądu odwoływać.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM